• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Wydarzenia arrow Wydawnictwa arrow "Obrazy Przyrody" - recenzja
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Czy fotografujesz ptaki?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

"Obrazy Przyrody" - recenzja Email
Autor: Tomasz Kłosowski   
Album „Obrazy Przyrody”
Tomasz Kłosowski Fotografia ptasia odznacza się, jak dotąd, dość znaczną dosłownością. Można to zresztą w dużej mierze rozciągnąć na całą fotografię przyrody. Jak gdyby nie było w niej dość miejsca na malarskość, na impresję. Bywa, że już nawet wydawcy, a zwłaszcza opracowujący albumy graficy narzekają na ten nużący dokumentalizm. Narzekają, ale w sumie niewiele robią, żeby fotografom o bardziej estetyzującym nastawieniu otworzyć drogę do pokazania się na rynku, zawracając ich ku standardowej ilustracyjności. To znaczy – impresje fotograficzne, choćby i w ptasiej tematyce, zdarzają się nawet często, ale raczej przypadkiem, przyniesione przez los, a nie wynikające z artystycznych dążeń autorów. Ale oto pojawił się pełny i konsekwentny impresjonista.

Album "Obrazy Przyrody"
Album "Obrazy Przyrody" © Piotr Chara
Bo album Piotra Chary „Obrazy przyrody” naprawdę jest galerią obrazów, a nie zbiorem ilustracji informujących, gdzie który skrzydlaty model ma jakie piórko i jakich to rzadkości nie zaliczył autor. Jest to przy tym fotografia w pełni realistyczna, wyzuta z artystowskich dziwactw, naprawdę ukazująca przy okazji też cechy gatunków i ich wygląd. Ale – co ważne – autor nie opiera się tu na urodzie ptaków, najwyraźniej wiedząc, że tak naprawdę są albo bure, albo kiczowate. Czyni z nich bohaterów obrazów, w których dominuje klimat. Stąd prawie zupełny brak przerysowujących rzeczywistość zbliżeń, choć uzbrojonego w przyzwoitej klasy sprzęt fotografa znad Odry byłoby zapewne na nie stać. Dominuje szeroki oddech środowiska, zwykle wciąż tego samego, czyli wodnego, w którym to otoczeniu największa jest szansa na różnorakie ptasie zdjęcia. Autor jednak wykorzystał walory tego środowiska nie do popisania się bogatą listą gatunków, ale do tworzenia obrazów. Obrazów opartych o bardzo jednolitą formę, w której utrzymaniu jest do bólu konsekwentny. Zaowocowało to wprawdzie dość monotonną makietą, złożoną z identycznych, prostokątnych modułów – okno w okno, okno w okno, ale to jest cena, jaką warto było zapłacić za czystość i dojrzałość formy. To wysuwający się na pierwszy plan estetyczny walor tego dziełka.

z albumu "Obrazy Przyrody"
© Piotr Chara

Same fotografie opierają się w swej konstrukcji na pewnym zabiegu, który będzie czytelny dla tych, którzy godziny spędzili na fotografowaniu ptaków z ukrycia. Oto autor konsekwentnie umieszcza obiektyw bardzo nisko, blisko poziomu lub wręcz na poziomie wody. Na ogół dokonujemy zdjęć z pozycji naturalnej dla patrzącego na świat człowieka, czyli stojącej, a w przypadku obserwatora ukrytego w czatowni – siedzącej. Tymczasem fotografowanie z pozycji „żabiej”, o ile nie wręcz „rybiej” zmienia perspektywę, a przy użyciu długiej optyki niesamowicie oczyszcza wizualnie obraz. Wszystko, co jest za obiektem, ucieka w miękką nieostrość, model, nawet zajmujący nie za dużo miejsca na klatce, staje się wyrazisty i plastyczny. Zostaje wykorzystane naturalne, a częste w środowisku nadwodnym, zamglenie widnokręgu. Co więcej – bardzo bliski pierwszy plan, zagarnięty i kompletnie rozmazany przez teleobiektyw, dodaje jeszcze zdjęciom plastyczności i miękkości. Tak powstają impresje, w których tworzeniu po równi biorą udział walory środowiska, sprzętu i zdecydowana postawa autora.

z albumu "Obrazy Przyrody"
© Piotr Chara

Właśnie, autora... W dobie uporczywego lansowania przez wydawców formuły albumów składankowych ta publikacja przywraca należytą rangę autorstwu. Odchodzi od upowszechnianemu w imię skuteczniejszej sprzedaży modelu albumu, który przypomina market: na osobnych półkach komplet najpowszechniej kupowanych, wciąż tych samych towarów, byle miały piękne opakowania, tutaj – barwne piórka i gatunkowe metki. W tym wypadku zaś w całej krasie pokazana została indywidualność. Ukłon dla tych, który ją docenili i zechcieli wesprzeć, nie marudząc po asekurancku, że to się im pewnie nie sprzeda.

Słowem – możemy wreszcie pooglądać zdjęcia, a nie tylko zarejestrowane przez aparat z wielką precyzją ptaki. Znamienne, że autor wyraźnie wyżej ceni sobie impresyjny spokój, nie popisując się do znudzenia fotkami ptaków-rakiet, startujących, lądujących i frunących. Powiał nam znad wody- ale też trochę znad pól i łąk – świeży fotograficzny wiaterek. Może przydałoby się więcej wydr i bobrów. Ale zauważam to tylko dlatego, że przyzwoity recenzent musi się do czegoś przyczepić. A ja tu nie mam do czego.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif