• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Konkursy arrow Konkurs: Jak fotografować kuropatwy
 
Konkurs: Jak fotografować kuropatwy Email
Autor: Zbigniew Maćko   

zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwa - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/1000s, f/5, ISO 250
Przedstawiając kolejne ptasie portrety w ramach tematycznego konkursu "Jak fotografować..." chciałbym tym razem przybliżyć Państwu gatunek z rzędu grzebiących. Niewątpliwie, najbardziej charakterystycznym przedstawicielem w tej grupie jest cietrzew - wspaniały ptak w opalizująco czarnej sukni i krwisto czerwonych różach na głowie. Niestety, w obecnej dobie ptak ten stanowi już tak niebywałą rzadkość, że uzyskanie zezwolenia na fotografowanie tej "czarnej perły" staje się w chwili obecnej praktycznie niemożliwe. Pomijając już cały aspekt prawny (o którym więcej można przeczytać w artykule zamieszczo- nym w serwisie www.foto-ptaki.pl) związany z gatunkami z tak zwanej Czerwonej Księgi, zawsze zachodzi pytanie: czy seria zdjęć, jaką mamy zamiar wykonać nie będzie miała niekorzystnego wpływu na gatunek przez nas fotografowany? Między innymi dlatego też zajmiemy się w tym odcinku kuropatwą, której liczebność, na szczęście, nie jest tak mocno zagrożona. Tak czy inaczej nasza fotograficzna ingerencja w ptasie środowisko w żaden sposób nie może ujemnie wpływać na jakikolwiek gatunek, nawet i ten liczniej występujący. Kuropatwa co prawda nie jest gatunkiem "flagowym" wśród naszych grzebiących, niemniej jednak przy bliższym spotkaniu niewątpliwie dostrzeżemy osobisty
zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwa - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/800s, f/4.5, ISO 250
wdzięk i walor tego sympatycznego ptaka. A zatem zapraszam na bliższe spotkanie z kuropatwą (Perdix perdix).
Każdy z nas na pewno nie raz obserwował kuropatwy na polach czy obrzeżach lasów. Niejednokrotnie wędrując przez pola z pewnością widzieliśmy, jak zachowuje się spłoszone stadko kuropatw. Charakterystyczny furkot połączony z głośnym szczebiotem podrywającego się stada, w niektórych sytuacjach, gdy nie byliśmy na to przygotowani, może nas przyprawić o częstoskurcz serca. Maskujące upierzenie sprawia, że trudno te ptaki dostrzec; ponadto kuropatwa jest mistrzem w ukrywaniu się - zwłaszcza wśród zeschłych traw. A zatem nie jest to ptak łatwy zarówno do fotografowania jak i obserwacji. Widywałem kuropatwy stosunkowo często, jednak myśl o sesji zdjęciowej z tymi ptakami dojrzewała we mnie długo. Którejś zimy, mimo wszystko, postanowiłem, że tematem przewodnim nadchodzącej wiosny będzie właśnie kuropatwa.

Droga od pierwszego zdjęcia tego ptaka do uzyskania satysfakcjonujących wyników jest zazwyczaj dosyć daleka. Po bliższym zapoznaniu się z "wymogami" tego gatunku pojawiły się dosyć duże problemy natury technicznej, związane z tym że ptaki te prowadzą tak skryty tryb życia. Wiedziałem, że aby osiągnąć fotograficzny sukces należy wyciągnąć je na otwartą przestrzeń, której one z reguły skutecznie unikają. Kuropatwy, jako polne mistrzynie kamuflażu, kryjąc się w wysokich trawach chronią się
zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwy - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/250s, f/4, ISO 400
przed drapieżnikami, ale równie dobrze potrafią ukryć się przed naszym obiektywem. Zaszyte w gąszczu zapewne nie wyjdą na zdjęciach ciekawie - „poprzecinane” wysokimi trawami, niejednokrotnie mało widoczne, na pewno nas nie usatysfakcjonują. Zdjęcia z tak zwanego podchodu nie są ciekawe, a przy okazji nie należą też do łatwych. Osobiście nigdy nie podchodzę zwierząt, natomiast zawsze przygotowuję specjalne kryjówki z dwóch prostych powodów. Po pierwsze: przestraszony, czy zaniepokojony ptak zachowuje się nienaturalnie. Drugi powód jest taki, że fotografując w wybranym przez siebie terenie mogę bardziej panować nad warunkami oświetleniowymi czy zapewnić sobie odpowiednie tło fotografii. Co prawda wymaga to większego nakładu pracy i czasu, ale uzyskane ujęcia na pewno będą bardziej zadowalające.
Pamiętam, jak któregoś popołudnia wybrałem się na poszukiwanie kuropatw. Wiedziałem, że miejsce najbardziej obiecujące to mieszanina pól uprawnych i rozległych łąk. Niestety, w tych jakże typowych biotopach, mimo usilnych starań, kuropatw nie spotkałem. Jeszcze kilka lat temu widywałem spore ilości tych ptaków, tymczasem w chwili obecnej spotkania należą już do rzadkości. Kiedyś widywałem stada kuropatw liczące kilkanaście sztuk. Obecnie na moich terenach stadko liczące kilka sztuk to już nie lada gratka. Liczebność kuropatw, bażantów czy zajęcy gwałtownie spadła wraz z pojawieniem się dużej ilości lisów. Spowodowane jest to w głównej
zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwa - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/800s, f/5, ISO 250
mierze wykładaniem szczepionki przeciwko wściekliźnie, która była elementem naturalnej selekcji lisów. Efekty szczepień zaskoczyły wszystkich i liczebność tego gatunku wzrosła do takich rozmiarów, że w niektórych regionach kraju można mówić już o pladze. Inna sprawa, że spotkania z tym rudym watażką również niosą spory ładunek pozytywnych emocji. Mam nadzieję, że i z takich lisich spotkań kiedyś też jakaś fajna historia wypłynie...

Wróćmy jednak do kuropatw. Nie poddając się zniechęceniu zorganizowałem kilka kolejnych wypraw, aby namierzyć ptaki w różnych lokalizacjach; tu muszę się przyznać, że pomógł mi w tym czysty przypadek. Pewnego razu obserwując poczynania cierniówek usłyszałem dobiegający z oddali cichy krzyk kuropatwy, dochodził gdzieś z okolic nasypu kolejowego, nieopodal siedzib ludzkich. Osobiście nie przepadam za budową czatowni w sąsiedztwie człowieka, bo zazwyczaj ciekawski sąsiad wchodzi w kadr chcąc sprawdzić, co się tam wyrabia lub dzieci szybko zaopiekują się różnymi materiałami przygotowanymi na zasiadkę. Niemniej jednak czasami jest to konieczność skoro i ptaki pojawiają się w takich miejscach.
Głos kuropatwy jest bardzo charakterystyczny i rozpoznam go nawet z daleka. Słysząc go ucieszyłem się i natychmiast porzuciłem cierniówki udając się w okolice nasypu. Po chwili
zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwa - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/400s, f/5, ISO 250
zauważyłem parkę kuropatw, która przestraszona umknęła w pobliskie zboże. Wybrałem się tam ponownie dwa razy wieczorową porą i obserwowałem, zgodnie z łowieckim zwyczajem, ich ulubione miejsca. Tuż przed zachodem słońca ptaki te bowiem podrywają się do krótkich lotów zdradzając teren swojego żerowania. Po wyśledzeniu takiego terytorium należało tylko poszukać odpowiedniego miejsca spełniającego tym razem fotograficzne wymogi, czyli odpowiedniego oświetlenia i tła. Wbrew pozorom nie jest to łatwe na rozległych pustych łąkach. Znalezienie takiego miejsca to spory problem, zwłaszcza, że w tym przypadku z mojej prawej strony majaczył brzydki, zaśmiecony nasyp kolejowy. Zataczając coraz większe kręgi szukałem małej polanki pamiętając, że tak zwany "sterylny" teren nie bardzo przypadnie do gustu tym skrytym i dość wybrednym ptakom. Po pewnym czasie znalazłem odpowiednie miejsce i zacząłem organizować zasiadkę. Jako tło posłużyła mi kępa małych brzózek, a światło zachodzącego słoneczka powinno pięknie oświetlać polankę. Wybrałem odpowiednią odległość warunkowaną dostępną optyką. Naturalne zagłębienie w ziemi, dodatkowo pogłębione do moich rozmiarów, pozwoliło na zniknięcie z oczu czujnych obserwatorów. Zagłębienie powinno być na tyle głębokie, aby w pozycji siedzącej nasze oczy były na wysokości aparatu, czyli tuż nad ziemią. Oczywiście uwarunkowane jest to koniecznością zachowania odpowiedniej lub pożądanej perspektywy. Zbyt głęboki
zobacz powiększenie w galerii
Przygotowana czatownia © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/50s, f/4.5, ISO 250
wykop spowoduje iż podczas fotografowania będziemy musieli się unosić, przez co generujemy zbędne ruchy, a i fotografowanie w takiej pozycji jest po prostu niewygodne. Z kolei gdy umieścimy kryjówkę za płytko będziemy musieli mocno się pochylać do wizjera aparatu. Szerokość wykopu musi zapewniać swobodę ruchów, tak by nie potrącać przypadkiem elementów konstrukcji czatowni. Wbijamy cztery kołki, na których rozwieszamy siatkę maskującą. Stanowczo wolę takie rozwiązanie niż bezpośrednie przykrywanie się siatką. Rozwieszona na takich kołkach siatka pozwala na swobodne ruchy, nie zdradzając nas przed otoczeniem. Aby prawidłowo przygotować fotograficzne schronienie trzeba pamiętać o dwóch ważnych sprawach. Świeżo wykopany dół jest na ogół dobrze widoczny i w początkowym okresie ptaki unikać mogą gwałtownie zmienionego otoczenia. Aby temu zapobiec wysypuję na dno wykopu trochę zeschłych traw a cały dół przykrywam sporą stertą gałęzi. Pamiętajmy, że przed sesją należy usunąć gałęzie, rozwiesić siatkę i całość ponownie przykryć gałęziami. Ptaki szybko przyzwyczają się do takiego elementu otoczenia i bez obaw będą zbliżać się do czatowni, mimo że my będziemy już w środku. Najlepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie tak przygotowanej czatowni bez usuwania siatki maskującej, ale pozwolić sobie można na to tylko w niektórych przypadkach, inaczej nasza siatka szybko zmieni właściciela. Po wykonaniu odpowiedniej kryjówki trzeba umiejętnie
zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwa - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/320s, f/5, ISO 250
zadbać o tło pozbywając się nieatrakcyjnych elementów otoczenia. Należy jednak pamiętać o etyce fotografowania - postępowanie nasze nie powinno kolidować z naturalnym życiem przyrody. Odpowiednio przemyślane i starannie wybrane miejsce pozwoli unikać gwałtownego przeobrażenia środowiska, wycinania gałęzi a nawet całych drzew, bo i z takim przypadkiem również się spotkałem. Po wcześniejszym przemyśleniu strategii działania szkody, które spowodujemy, będą niewielkie a ich naprawienie nie przysporzy kłopotów.
Niestety, kilka próbnych zasiadek w tym miejscu i nic - kompletna cisza. Owszem, pojawił się zając czy przysiadł jakiś mniejszy ptak, jednak głównego modelu ciągle nie było widać. Zmuszony byłem zmienić plan i zastosować tak zwane wspomagacze. Wiadomo - pożywienie. Nie jeden gatunek ośmieliło i pozwoliło przyciągnąć pod samą czatownię. Udałem się na wieś i wróciłem z solidnym zapasem zboża. Kuropatwy lubią każdy rodzaj ziarna, może być również słabej jakości, nawet z tak zwanych odpadów. Zboże wysypujemy w odległości zależnej od dostępnej optyki. Przykładowo - dla ogniskowej 300mm będzie to około 9-10 m w przypadku wykonywania zdjęć statycznych. Kuropatwy, wbrew pozorom, to małe, spokojne i dość powolne ptaki. Jedyna szansa na dynamiczne ujęcia to sprzeczka kogutów lub otrzepywanie się po piaskowej kąpieli, ale na to wspomniana odległość jest również zupełnie wystarczająca. Niewielką ilość zboża wysypujemy w widocznym
zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwa - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/2500s, f/4.5, ISO 250
miejscu, na gołej ziemi. Resztę rozrzucamy w trawie w promieniu kilku metrów - łącznie około 2-4 kg. Taki sposób postępowania uchroni nas od ciągłych odwiedzin różnej maści gołębi, które zjedzą ziarno i spłoszą kuropatwy. Zainstalowałem też poidełko, bo wiem, że upał na takiej łące wszystkim ptakom daje się okropnie we znaki. Poidełko - stare wiaderko wypełnione kamieniami, w zupełności wystarczy. Wkopane w ziemię i otoczone kamykami wygląda jak mały naturalny zbiorniczek wodny. Z takiego prywatnego źródełka chętnie będą korzystały również inne stworzenia. Następnie przygoto- wałem piaskowe kąpielisko formując je odpowiednio z miękkiego, sypkiego piasku. Wystarczy wysypać kilka wiader suchego piasku z boku sceny, tak, aby ptaki mogły się pozbywać trapiących je pasożytów, przez co jeszcze chętniej będą odwiedzać taką okolicę. Przez kolejne dwa tygodnie systematycznie przyjeżdżałem w to miejsce uzupełniać zapasy wody i ziarna. Piasek wokół sceny każdorazowo wygładzałem by przekonać się po śladach, któż bywa w okolicy podczas mojej nieobecności. Po jakimś czasie zauważyłem, że ziarno zaczęło szybko znikać a ślady wskazywały, że bywają w tym miejscu jakieś kurowate - postanowiłem spróbować znowu zasiadki.
Był upalny, piękny majowy dzień. Na miejscu byłem o godzinie siedemnastej - zainstalowałem się pod siatką i czekałem cierpliwie. Do godziny dziewiętnastej nic się kompletnie nie działo - znudzony począłem obserwować zmagania grzywaczy
zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwa - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/320s, f/5, ISO 250
i skowronków. Nagle usłyszałem szelest tuż za mną. Bojąc się odwrócić, aby nie spłoszyć przybysza, siedziałem nieruchomo. Szelest powoli przesuwał się w moim kierunku. Powoli odwróciłem głowę i okazało się, że tuż obok, w odległości może kilkunastu centymetrów, siedziały dwie kuropatwy. Na dodatek jedna z nich ciekawie zerkała na mnie przez otwory w siatce maskującej. Pomimo tego, że wyposażony byłem w siatkę armii czeskiej, to z takiego bliska, przez ażurowe otwory, byłem i tak dobrze widoczny. Ta chwila wzajemnej obserwacji trwała nieznośnie długo. Nagle ptaki spokojnie przemaszerowały tuż pod moim obiektywem i wyszły na przygotowany teren, a jeden z nich bez pośpiechu zaczął wydziobywać ziarno. Samiczka nie zwracała na mnie szczególnej uwagi, ale samiec, pięknie ubarwiony, z charakterystyczną pomarańczową „twarzą” i czerwoną kropką tuż za okiem, ciągle bacznie mnie obserwował. Zacząłem delikatnie robić zdjęcia. Głos migawki mocno zaniepokoił kogucika, który zaczął krzyczeć i biegać z prawa na lewo, dając mi niespodziewaną sposobność wykonywania zdjęć. Sesja fotograficzna trwała kilka minut, po czym ptaki zaczęły szykować się do odejścia korzystając jeszcze na krótko z piaskowej kąpieli. Zadowolony z zasiadki obserwowałem scenę w nadziei, że zawita niebawem jeszcze bardziej skryty ptak - przepiórka. Słyszałem ją w niedalekiej odległości, ale byłem niemal pewien, że na jej pojawienie się mam naprawdę niewielkie szanse. Po
zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwa - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/320s, f/5, ISO 250
jakiejś godzinie kuropatwy znowu wróciły w idealnym, późno popołudniowym świetle; i znowu to samo: chwila spokojnej konsumpcji i powtórka sesji zdjęciowej - tym razem w ciepłej tonacji zachodzącego słońca.
Z każdą kolejną zasiadką ptaki coraz mniej zwracały na mnie uwagę, przestały nawet zauważać wędrujący za nimi obiektyw. Zdołały nawet podejść na odległość kilku centymetrów wchodząc na siatkę maskującą. Żałowałem, że nie posiadam innego, równie dobrego optycznie, krótkiego obiektywu, w zakresach np. 70-200 mm, który na te warunki byłby idealny. Po kilku sesjach zauważyłem, że samiczka ma wyskubane pióra na brzuchu, co świadczyło o tym, że siedzi już na jajkach. Przychodziła więc tylko najeść się po czym wracała do swoich gniazdowych obowiązków. Wiedziałem, że moje spotkania skończą się z chwilą wyklucia się piskląt: matka nie narazi maleństw i nie będzie wyprowadzać ich na otwartą przestrzeń, gdzie szybko padłyby ofiarą drapieżników, między innymi błotniaków, które często patrolowały teren. Pewnego dnia kuropatwy już się nie pojawiły.
zobacz powiększenie w galerii
Kuropatwa - Perdix perdix © Zbigniew Maćko
Korpus Canon 40D, obiektyw Canon EF 300mm f/4 L (non-IS), 1/2000s, f/4.5, ISO 250
Obawiałem się, że stało się coś niedobrego, lecz na szczęście słyszałem je jeszcze nieraz w zielonym zbożu. Nie narażając ich na dodatkowy stres i płoszenie, zrezygnowałem z przeniesienia miejsca zasiadki i z ich dalszego fotografowania, mimo iż kadr z pisklętami byłby bardzo ciekawy. Postanowiłem ponowić próbę w następnym roku. Tak też się stało. Kolejnej wiosny schemat postępowania był bardzopodobny. Odpowiednią porą na przygotowanie zasiadki jest kwiecień, trawy zaczynają dopiero wzrastać i można odpowiednio wszystko przygotować dając jednocześnie ptakom czas na oswojenie się z nowymi elementami środowiska oraz zlokalizowanie pożywienia. Ten sposób zasiadki organizowałem w kilku miejscach i przyznam, że sprawdzał się w stu procentach - wystarczy trochę wysiłku i czasu, a ptaki będą paradować tuż przy naszym obiektywie.

Nagrodą w tej edycji konkursu był dysk Seagate Barracuda o pojemności 1,5 TB.
Seagate Barracuda 1,5 TB
Któregoś razu odwiedził mnie znajomy i koniecznie chciał sprawdzić "pewne" sposoby na te ptaki. Niestety pogoda nie pozwoliła nam na wspólną sesję, ale później z pamięci dokładnie odtworzył sposób przygotowania zasiadki na swoim terenie. A po kilku dniach zadzwonił i dumnie zakomunikował - "kuropatwy przyszły". Trzeba pamiętać, że oprócz kuropatw na łąkach żyje wiele innych skrytych gatunków ptaków i każdy z nich uchwycony w kadrze będzie miłą dodatkową nagrodą za włożony trud i wytrwałość. A ja mam nadzieję, że ukończę temat, który od lat podejmuję - chodzi o wspomnianą już przepiórkę.
Kończąc artykuł o tych pięknych mieszkańcach naszych łąk, chciałbym gorąco namówić Państwa do zmierzenia się z tym skrytym gatunkiem, a gwarantuję, że satysfakcja i poziom adrenaliny osiągnie poziom co najmniej cietrzewiowego tokowiska. Przygotowania i organizacja takiej zasiadki nie wymaga jakiegoś wielkiego nakładu pracy, a sesja z tymi wdzięcznymi modelami na długo zapadnie w naszej pamięci.


Zobacz również: Zbigniew Maćko - Jak fotografować jastrzębie.



Zbigniew Maćko
www: www.zbigniewmacko.pl

Zbigniew Maćko
fot. z archiwum autora.
Mam 35 lat, mieszkam w pięknej Iławie (warmińsko-mazurskie). Chociaż ukończyłem studia inżynierskie (informatyka) moją prawdziwą pasją jest przyroda. Przyroda fascynuje mnie od zawsze i przez większość życia staram sie zachować z nią bardzo bliski kontakt. Pamiętam swoje pierwsze wyprawy z braćmi do lasu, wracałem z nich nocą śpiąc na plecach jednego z braci okropnie zmęczony ale bardzo szczęśliwy. Już jako maleńki chłopiec miałem możliwości podglądać tajemnice natury, obserwować rzadsze gatunki zwierząt, poznawać rytuały i zwyczaje zwierząt. Te dziecięce doświadczenia głęboko zakorzeniły się w mojej pamięci i to one tak naprawdę ukształtowały moje życie. Każda wolną chwilę staram się przebywać w terenie, sprawia mi to ogromna radość i wtedy tak naprawdę odpoczywam. Kilka lat temu przestało mi wystarczać oglądanie piękna natury przez szkło lornetki i chcąc uwieczniać, nie tylko dla siebie, piękne spektakle przyrody, zamieniłem lornetkę na aparat fotograficzny. Przebywam dużo czasu w terenie i dużo czasu starannie przygotowuję się do fotografowania. Obcowanie z przyrodą uczy pokory i cierpliwości ale daje poczucie ogromnej satysfakcji. Wiedza i doświadczenie pozwala na bliższy kontakt i pozwala mi unikać używania ciężkiego długiego teleobiektywu, który w terenie jest dla mnie trochę uciążliwy. Fotografuję nie tylko ptaki ale całą dziką przyrodę. Nigdy nie fotografuję w parkach, czy ogrodach zoologicznych, wszystkie moje kadry pokazują dzikie stworzenia w ich naturalnym środowisku. Jestem laureatem wielu konkursów przyrodniczych, moje fotografie ukazują się w atlasach przyrodniczych, książkach i różnego rodzaju publikacjach o tematyce przyrodniczej. Od kilku lat należę do ZPFP okręg warmińsko-mazurski, staram sie przez to utrzymywać kontakt z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Organizuję na swoim terenie spotkania i plenery fotograficzne dla ludzi, którzy zaczynają swoje zmagania z fotografią i dla ludzi, którzy poszukują jakiegoś specjalnego ujęcia. Spotkania takie pozwalają na wymianę doświadczeń i każdy z uczestników wynosi coś cennego dla siebie. W domu czasami jestem gościem i coraz częściej organizuję dalsze wypady w Polskę, szukać innych gatunków, innej scenerii.

Zobacz również: Zbigniew Maćko - Jak fotografować jastrzębie.

 

Konkursy:
Informacje o konkursach

Fotografujemy ptaki:
Regulamin konkursu

Laureaci:

- edycja XVIII (XII 2011) - Karolina Myroniuk
Karolina Myroniuk
- edycja XVII (X 2011) - Jacek Drozda
drozda_jacek_211_bw_30
- edycja XVI (IV 2011) - Miłosz Kowalewski
Miłosz Kowalewski
- edycja XV (XII 2010) - Tomasz Skorupka
- edycja XIV (X 2010) - Marcin Łukawski
- edycja XIII (II 2010) - Mariusz Pomaski
- edycja XII (XII 2009) - Krzysztof Stępień
- edycja XI (X 2009) - Marcin Nawrocki
- edycja X (VI 2009) - Mariusz Pawelec
- edycja IX (IV 2009) - Grzegorz Sawko
- edycja VIII (II 2009) - Leszek Lubicki
- edycja VII (XII 2008) - Michał Piekarski
- edycja VI (X 2008) - Piotr Mączyński
- edycja V (VIII 2008) - Bogusław Kotlarz
- edycja IV (VI 2008) - Mariusz Pawelec
- edycja III (III 2008) - Maciej Rębiś
- edycja II (II 2008) - Waldemar Krasowski
- edycja I (XII 2007) - Paweł Wacławik



Jak fotografować...
Regulamin konkursu

Laureaci:
- edycja XII (XII 2011) - Hubert Gajda
- edycja XI (IV 2011) - Zbigniew Maćko
- edycja X (XII 2010) - Zbigniew Maćko
- edycja VIII (VI 2010) - Zbigniew Maćko
- edycja VII (IX 2009) - Zbigniew Maćko
Jak fotografować wilgi

- edycja IX (X 2010) - Maciej Szymański
Jak fotografować jerzyki

- edycja VI (VI 2009) - Grzegorz Sawko
Jak fotografować dudki

- edycja V (IV 2009) - Piotr Dombrowski
- edycja IV (II 2009) - Zbigniew Maćko
- edycja III (XII 2008) - Bogusław Kotlarz
- edycja II (VIII 2008) - Waldemar Krasowski
- edycja I (VI 2008) - Kazimierz Pańszczyk



Fotorewiry

Laureaci:
- edycja II (XII 2011) - Karolina Myroniuk
- edycja I (XII 2010) - Ryszard Jasiński



Nagrody dla aktywnych użytkowników:
Album Wojciecha Misiukiewicza "Czapla. Siwa eminencja." - Tomasz Rusinek.
Książka Tadeusza Kłosowskiego "Co w dziczy kwiczy" - Edyta Kotik.
Książka Jana Walencika "Smak białowieskiego miodu" - Michał Kasprowicz.
Przewodnik "Ptasie ostoje": Aleksander Wiluś, Norbert Siegmund, Arkadiusz Makowski.
Książka Grzegorza i Tomasza Kłosowskich "Fotografujemy ptaki" - Jacek Adamczak, Andrzej Pietruszczak, Przemek Skwiercz, Karol Woźniakowski.
Album Grzegorza i Tomasza Kłosowskich "Biebrza. Sześć pór roku" - Olgierd Nowakowski, Piotr Dziełakowski, Katarzyna Gubrynowicz.
Album fotograficzny "Nasze Ptaki" wyd. Zagroda) - Robert Cichocki, Jolanta Lipska, Andrzej Cyganowski, Piotr Dombrowski, Krystian Jainta.
Poziomica fotograficzna Hama - Leszek Lubicki.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif