• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Ptaki arrow Jaskółki
 

Sonda

Jakiego typu informacji szukasz tu najczęściej?


 

Jaki korpus uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Jaki obiektyw uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Jaskółki Email
Autor: Antoni Marczewski   

Dymówka
Hirundo rustica

Dymówka jest najliczniejszym z gatunków opisywanych w tym wydaniu serwisu. Obecnie wielkość jej krajowej populacji oceniana jest na maksymalnie 2,7 mln par lęgowych.
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Leszek Lubicki
Wysoka liczebność oraz ścisłe związki z terenami zamieszkiwanymi przez ludzi sprawiają, że mówiąc o jaskółkach, często mamy przed oczyma właśnie dymówki. Trudno się temu dziwić, jeśli uświadomimy sobie, że te piękne i zgrabne ptaki towarzyszą naszemu gatunkowi już od plejstocenu (1,87-0,01 mln lat temu). Nasi przodkowie zamieszkiwali wówczas jeszcze kamienne groty, na ścianach których swoje gniazda zakładały dymówki. W miarę rozwoju cywilizacji przenosiliśmy się do budynków drewnianych, które również okazały się sprzyjającym siedliskiem dla jaskółek. Nazwa „dymówka” nie wiąże się z szarym dymem z komina, lecz ze staropolskim terminem określającym budynek mieszkalny na wsi. Po angielsku nasza bohaterka nazywa się „barn swallow”, czyli „jaskółka stodołowa” (innym „stodołowym” gatunkiem jest płomykówka – „barn owl”). Miasta nie przypadły jej specjalnie do gustu – gnieździ się ewentualnie w strefie peryferyjnej, ale zdecydowanie preferuje obszary wiejskie. Silny związek z nimi można odnaleźć również w nazwie
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Cezary Korkosz
naukowej – Hirundo rustica (od łacińskiego rusticus – „wiejski, związany z wsią”). Słowo Hirundo oznacza po prostu jaskółkę (również po łacinie).

Dymówka uchodzi za większą od oknówki, choć wymiary samego ciała u obu gatunków są zbliżone. Przewaga dymówki polega głównie na długich skrajnych sterówkach (tzw. widełkach). Wierzch ciała czarny – z metalowym połyskiem na głowie i grzbiecie oraz brązowym odcieniem na skrzydłach. U dorosłych osobników dwie ciemnoczerwone plamy na czole i podgardlu nie wyróżniają się na tle czarnych partii głowy. Kontrast występuje u jaskółek młodocianych, u których barwne plamy są znacznie jaśniejsze. Spód ciała jest jasny z delikatnym kremowym lub rudawym odcieniem, ciemniejszym u osobników z południa kontynentu i wyjątkowo intensywnym u przedstawicieli podgatunków azjatyckich (jednak ich odróżnienie w warunkach terenowych od ptaków krajowych wymaga dużego doświadczenia i opatrzenia).

Na sterówkach występują niewielkie białe plamki, widoczne najlepiej podczas patrzenia na ptaka od spodu. Zdarzają się przypadki osobników albinotycznych, u których nie zobaczymy białych punktów na ogonie, bo cały będzie śnieżnobiały, podobnie jak reszta ciała.
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Andrzej Baliński
Takie ptasie dziwaki powstają, jeśli obydwoje rodzice są nosicielami recesywnej wersji genu odpowiedzialnego za wytworzenie enzymów niezbędnych do syntezy barwników z grupy melanin. Dlatego nie należy się dziwić, jeśli w gnieździe obok jednego białego dziwoląga (wyróżniającego się dodatkowo różowym dziobem i nogami oraz czerwonymi oczami) znajdziemy normalnie ubarwione rodzeństwo. Poza typowymi albinosami w populacji trafiają się również osobniki leucystyczne, które nie są pozbawione barwnika, a jedynie występuje on w mniejszej ilości. W ciekawym artykule Pawła T. Dolaty (lidera Południowowielkopolskiej Grupy OTOP) autor opisuje przypadek ptaka, u którego zazwyczaj czarne partie upierzenia miały kolor kawy z mlekiem. Atrakcyjności temu przypadkowi dodaje fakt, że była to młoda dymówka, którą zaobrączkowano i dzięki temu było wiadomo, że w kolejnym sezonie zagnieździła się w sąsiedztwie miejsca wyklucia. Tym razem jednak była już ubarwiona całkowicie normalnie – niedobory barwnika w młodym wieku były spowodowane zapewne przyczynami natury nie genetycznej, a fizjologicznej.

Samce nie różnią się za bardzo od samic, a zasadniczą cechą pozwalającą na identyfikację płci (często
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Leszek Lubicki
dopiero przy trzymaniu ptaka w ręku) jest długość skrajnych sterówek oraz głębokość wcięcia ogona.

Podobnie jak w przypadku pozostałych jaskółek, trudno w tym przypadku mówić o repertuarze pięknych głosów. Dymówka posługuje się najczęściej krótkim „witwit”, często powtarzanym. Śpiew jest szybki, szczebiotliwy, złożony w dużej mierze z dźwięków przypominających zgrzytnięcia i skrzypnięcia. Więcej dobrego można powiedzieć o locie tych ptaków – w powietrzu poruszają się z większą gracją niż inni przedstawiciele tej rodziny, stosunkowo rzadko przemieszczają się lotem ślizgowym. Ich sposób latania wykazuje również mniejszą nerwowość – ruchy są płynne, bez nagłych zmian kierunku lub efektywnego gwałtownego zmieniania pułapu. Uderzenia skrzydłami odbywają się z mniejszą częstotliwością niż u oknówek. Te ostatnie dodatkowo latają przeważnie wyżej niż dymówki, co dobrze widać w stadach mieszanych (dzięki takiemu podziałowi przestrzeni powietrznej łatwiej jest uniknąć wzajemnej konkurencji o pokarm).

Dawniej pierwsi przedstawiciele tego gatunku pojawiali się w Polsce średnio na początku kwietnia, obecnie natomiast coraz częściej można je oglądać już pod koniec marca. Jesienią
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Mariusz Pomaski
(najczęściej w połowie września), po zakończeniu sezonu lęgowego, skupiają się w duże stada przesiadujące np. na drutach wysokiego napięcia, by pewnego dnia, niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zniknąć (na dokładną porę odlotu duży wpływ mają panujące warunki atmosferyczne). Wędrują za dnia, najczęściej w małych grupach (do 8 osobników), rzadziej tworząc skupiska do 250 ptaków. Wyjątkiem są wieczory i poranki, gdy nieraz ogromne (wielotysięczne) stada zapadają w rozległe trzcinowiska by spędzić tam noc, a potem wyruszyć w dalszą podróż. Ponieważ takie dogodne miejsca występują nieraz w obrębie kompleksów stawowych, dawniej wierzono, że ptaki zimują zagrzebane w mule na dnie. Gdybyśmy spojrzeli na to oczami naszych przodków musielibyśmy uznać, że mieli prawo tak sądzić. Widzieli wielkie chmary opadające na stawy wieczorem, a kiedy pojawiali się tam rankiem (już po odlocie), niczego już nie było. Wiosną zaś pierwsze jaskółki nieraz widywane były na dnie nie napełnionych jeszcze stawów, gdzie widziano je podczas gromadzenia materiału na gniazdo. Wniosek nasuwał się sam ? Inną hipotezą dotyczącą miejsca przebywania dymówek zimą była teoria odlotu na Księżyc -
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Cezary Korkosz
wierzono, że skrzydlaci wędrowcy są do tego zdolni, ale odmawiano im zdolności do pokonania odległości dzielącej lęgowiska od Afryki. Dzisiaj, m.in. dzięki licznie prowadzonym programom obrączkowania dymówek, wiemy, że spędzają one zimę w południowej części kontynentu afrykańskiego. Z zaobrączkowanych w Polsce ptaków rekordzista przeleciał co najmniej 9382 km – obrączkę założono mu w drugiej połowie grudnia 2004 w RPA, a dwa lata później, w lipcu 2006, tego samego osobnika stwierdzono w gminie Kartuzy (informacje Stacji Ornitologicznej Muzeum i Instytutu PAN – jeśli znajdziemy jakiekolwiek ptaka z obrączką, informację o tym należy przesłać na adres Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć ). Dzięki naukowcom wiemy również, że sposób migracji zmienia się w rejonie Sahary – wówczas jaskółki przestawiają się na podróżowanie nocą, aby uniknąć grożącego za dnia przegrzania. Przeważnie nie mieszają się na wędrówce z innymi gatunkami, ale na noclegowiskach nieraz towarzyszą im brzegówki, co wykazano np. podczas akcji obrączkowania dymówek na terenie kompleksu stawów Trzcieliny pod Przygodzicami (woj. wielkopolskie, akcję prowadziła Południowowielkopolska Grupa OTOP).

Kiedy ptaki powrócą na tereny lęgowe,
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Michał Jonczyk
muszą połączyć się w pary. Ich zwyczaje rozrodcze od dawna intrygowały naukowców, a fakt, że zakładają gniazda przeważnie wewnątrz zabudowań gospodarskich, czynił z nich znakomity obiekt badań. Dymówka, obok bogatki, to jeden z najlepiej przebadanych gatunków ptaków w Europie.

Jednym z problemów badawczych, jaki przez długie lata rozpalał umysły naukowców, były przyczyny wykształcenia przez dymówki tzw. widełek, czyli wyjątkowo silnie wydłużonych skrajnych sterówek. Na przestrzeni lat wysuwano różne hipotezy i zagadnienie nadal nie doczekało się definitywnego rozwiązania. Jedną z najpopularniejszych teorii jest stworzona przez zespół kierowany przez polskich ornitologów Piotra Matyjasiaka i Piotra G. Jabłońskiego. Według nich widełki odgrywają ważną rolę w wyborze partnera przez samicę. W serii eksperymentów z brzegówkami „symbolizującymi” hipotetycznych krótkoogoniastych przodków dymówek ptakom sztucznie wydłużano pióra w ogonie i sprawdzano, jak sobie z nimi radzą. Zauważono, że brzegówki, które miały naturalnie dłuższe ogony, zdobywały pokarm efektywniej niż pobratymcy z krótkimi ogonami, całkowicie „zaskoczeni” nową sytuacją. Wyniki skłoniły naukowców do postawienia
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Cezary Korkosz
hipotezy, że długie sterówki powstały jako efekt doboru płciowego – ich obecność utrudniała ptakowi zdobywanie pokarmu, ale jednocześnie stanowiła ważny sygnał dla samicy. Szukając partnera skupiała swą uwagę na właścicielach najdłuższych ogonów, którzy mimo tej niewygody dobrze radzili sobie w życiu. Jako dawcy dobrych genów stanowili tym samym atrakcyjny materiał na ojca przyszłych piskląt. Ornitolodzy nie przekonani do tej teorii wskazywali na fakt, że wydłużone sterówki zwiększają manewrowość ptaka w powietrzu, dlatego ich rozwój mógł być spowodowany doborem naturalnym, a nie płciowym. Jak widać, zdania są podzielone i pewnie przez długi czas jeszcze tak pozostanie.

Dla wygody przyjmijmy, że samice przy wyborze partnera rzeczywiście kierują się długością jego sterówek. Zresztą nie tylko długość wchodzi w grę – dociekliwe panie dymówki zwracają również uwagę, czy oba skrajne pióra są wzajemnie symetryczne. Jeśli nie, może to przekreślić szanse potencjalnego kandydata (oznacza bowiem, że jego organizm musi angażować swoje zasoby np. w walkę z pasożytami zamiast inwestować w równy ogon). Dla samicy istotne jest również, czy jej przyszły małżonek zna się na pracy murarskiej
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Leszek Lubicki
i jest w stanie zbudować solidne gniazdo, które np. nie odpadnie od ściany, powodując śmierć przebywających w nim nielotnych piskląt. Jednak gdy muszą wybrać między samcem seksownym ale nie obdarzonym talentem inżynierskim, a budowniczym o niezbyt imponującej fizjonomii, zazwyczaj decydują się na pierwszego. Taką strategię nazywa się „hipotezą atrakcyjnych synów”. Wiąże się z pewnym ryzykiem (śmierci w okresie pisklęctwa), lecz jeśli młodym uda się przetrwać najtrudniejszy czas, to potem, dzięki dobrym genom, będą miały większe szanse na znalezienie partnerów i dalsze przedłużanie gatunku.

Dymówki przeważnie gniazdują w skupieniach, a wiadomo, że nie dla wszystkich samic wystarczy „super-samców”. W związku z tym często muszą one, zamiast czekać na „księcia z bajki”, postąpić realistycznie i związać się z mniej atrakcyjnym partnerem. Jeśli jednak prawowity małżonek jest właśnie zajęty gromadzeniem błota na przyszłe domostwo, samica nie ma skrupułów i nieraz zdradza go z przystojnym sąsiadem, który właśnie pojawił się na horyzoncie. Zdrady nie zawsze zachodzą w obrębie tego samego gatunku – zdarzają się kopulacje dymówek z oknówkami, w wyniku których powstają hybrydy o cechach
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Andrzej Baliński
pośrednich. Kiedyś uczestniczyłem w pracach ornitologicznego obozu obrączkowania ptaków, gdzie z obchodu przyniesiono cztery jaskółki – dymówkę, oknówkę, brzegówkę i mieszańca dwóch pierwszych gatunków.

Kiedy pisklęta się wyklują, obydwoje rodzice dwoją się i troją, aby je wykarmić. Nieraz w opiece nad ich potomstwem uczestniczą tzw. pomocnicy. Są to najczęściej młodociane osobniki stanowiące potomstwo danej pary z poprzedniego lęgu lub sezonu. Wracają z zimowisk później niż ptaki dorosłe, przez co często po ich przybyciu wszystkie miejsca nadające się do zbudowania gniazda są już zajęte. Nawet jeśli została jakaś wolna nisza, „młokosy” nie mają jeszcze doświadczenia, a także dobrego rozeznania w terenie niezbędnego np. do znalezienia odpowiedniej ilości materiału gniazdowego. Pomoc rodzicom pomaga im poznać trudny los żywicieli rodziny i zaznajomić się z topografią okolicy. System taki jest również korzystny ewolucyjnie – nazywamy go doborem krewniaczym, ponieważ osobniki zwiększające szanse na przeżycie swojego rodzeństwa jednocześnie zwiększają liczbę własnych genów w populacji. Bywa też, że osobnik wspomagający parę dymówek nie jest już młodzieniaszkiem. Np. w Poniecu
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Leszek Lubicki
w województwie wielkopolskim w karmieniu piskląt jednej pary uczestniczył dorosły samiec, który jednocześnie znajdował czas na zajmowanie się własnym potomstwem w gnieździe oddalonym o 40 m. Nie udało się ustalić, czy był w jakiś sposób spokrewniony z ptakami korzystającymi z jego pomocy. Wiadomo, że wysiłki nie na wiele się zdały, ponieważ wszystkie pisklęta zginęły wskutek odklejenia się gniazda. Wówczas zaobserwowano, że nie opuścił sąsiadów w biedzie, lecz pomagał im w budowie nowego gniazda. Jednak po kilku dniach para pozbawiona potomstwa zrezygnowała z dalszych działań budowlanych i w tym sezonie nie doczekała się przychówku. Przedsiębiorczy samiec wraz z prawowitą małżonką odchowali natomiast szczęśliwie czwórkę pisklaków.

Samce nie zawsze są tak przyjaźnie nastawione do piskląt innej pary. Bywają przypadki, że niesparowany samiec umyślnie wyrzuca pisklęta z obcego gniazda na ziemię, skazując je tym samym na pewną śmierć. Po stracie lęgu więzy łączące dotąd parę małżonków się rozpadają, a okrutnik wiąże się z „rozwiedzioną” samicą.

Była mowa o młodocianych altruistach, więc dla równowagi warto napisać również coś o egoistach. Piotr Zieliński i Jerzy Bańbura (wówczas
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Cezary Korkosz
pracownicy naukowy Wydziału Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Łódzkiego) prowadzili badania nad dymówkami w kolonii w Goślubiu (woj.łódzkie). Zimna i deszczowa pogoda, jaka zapanowała w sierpniu i utrzymywała się przez prawie dwa tygodnie, zmusiła jaskółki do szukania schronienia wewnątrz budynków gospodarskich. Był to koniec sezonu lęgowego, lecz w 6 gniazdach były jeszcze pisklęta. Dwie czarki gniazdowe gościły jednak również nietypowych gości – obce młodociane ptaki. W jednym z gniazd poza trzema „prawowitymi” pisklęcymi lokatorami przebywało aż sześciu nieproszonych gości. Ponieważ w tej kolonii wszystkie osobniki regularnie obrączkowano, a przybysze obrączek nie posiadali, nie mogli być potomstwem danej pary z poprzedniego lęgu ani sezonu. Intruzi nie tylko nie karmili piskląt, ale jeszcze silnie utrudniali im życie – ich pióra całkowicie przykrywały pisklaki, przez co te nie miały możliwości przyjmowania pokarmu od rodziców. Przynoszone przez dorosłych smakowite kąski były konsumowane przez obce osobniki. Ich obecność wyraźnie nie służyła pisklętom, które były średnio o 6 g lżejsze od swoich rówieśników z gniazd wolnych od skrzydlatych „pasożytów”. Niestety historia miała tragiczny koniec – błotna konstrukcja w końcu nie wytrzymała ciężaru 9 ptaków i spadła na ziemię, w wyniku czego nielotne jeszcze pisklaki poniosły śmierć. Intruzi, zdolni do lotu, uratowali się.

Po omówieniu rozmaitych perypetii właścicieli gniazd przejdźmy do omówienia samych konstrukcji, które z cała pewnością zasługują na uwagę.

© Mariusz Pomaski
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica
Kiedy ptaki powrócą na lęgowiska, budowa nowego gniazda lub reperacja starego jest pierwszą rzeczą, której się podejmują. Pracują wytrwale przez 10-14 dni, poświęcając na pracę 2-3 godziny dziennie, w poszukiwaniu odpowiedniego materiału latając czasem na odległość nawet 1,5 km. Główny budulec stanowi błoto, które powinno zawierać jak najmniej frakcji piasku – w przeciwnym razie po wyschnięciu będzie się kruszyło, co może ostatecznie doprowadzić nawet do spadku gniazda na ziemię (z tragicznymi konsekwencjami, jeśli w środku będą już pisklęta). W niektórych rejonach ptaki mają problem ze znalezieniem odpowiedniej ilości błota, dlatego np. chętnie korzystają ze sztucznych kałuż tworzonych specjalnie dla nich przez miłośników przyrody. Jeśli warunki sprawiają, że nawet kałuża nic nie pomoże, w gnieździe wzrasta udział materiału roślinnego. W bardzo ciekawej publikacji Stanisława Kuźniaka, dotyczącej biologii lęgowej dymówek z Wielkopolski, autor opisuje m.in. konstrukcję, gdzie do połączenia grudek błota przedsiębiorcze jaskółki wykorzystały opadłe kwiaty jabłoni. Przeważnie jednak nie są aż takimi estetkami i zadowalają się dodawaniem do wznoszonego dzieła źdźbeł traw. W przypadku niekorzystnych warunków atmosferycznych pierzaści budowniczowie mogą zawiesić pracę i przeczekać trudny czas np. w oborze albo nad lokalnym stawem. Wyściółkę gniazda stanowią małe piórka, które samica łapie w locie albo podejmuje z ziemi.

Przed pojawieniem się człowieka dymówki zamieszkiwały skalne groty i gliniaste urwiska, a także nadmorskie klify oraz lasy (gdzie gniazda umieszczane były poniżej konarów). Później towarzyszyły naszym przodkom zamieszkując np. w kurnych chatach. Przez wieki przyzwyczaiły się do miejsc zacienionych z panującą łagodną temperaturą – takie warunki nadal mogą znaleźć np. w oborach i chlewach. Zapewne swoją rolę odgrywają tu również owady przyciągane przez krowy oraz świnie, stanowiące element diety dymówek.

Gniazdo najczęściej bywa przyczepione do ściany lub drewnianej belki. Jego właściciele nie gardzą również wnękami i otworami wentylacyjnymi. W znalezieniu odpowiedniego miejsca można im pomóc przybijając do ściany poziomą listwę lub deseczkę będącą dla gniazda podporą. Jeśli takiego ułatwienia nie ma dymówki wykorzystują np. gwoździe, haki, lampy czy żarówki.

Początek składania jaj przypada na przełom kwietnia i maja, natomiast w czerwcu rozpoczyna się sezon powtórnych lęgów, który w swą najintensywniejszą fazę wchodzi w lipcu. Składanie jaj trwa średnio 5 dni, kolejne 15 samica przeznacza na wysiadywanie, a pisklęta pozostają w gnieździe przez 20 dni po wykluciu.
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Leszek Lubicki
Przy rozpoczęciu sezonu 1 maja i zakończeniu w połowie września możliwe jest wyprowadzenie przez dymówki nawet trzech lęgów, choć w rzeczywistości z reguły para ogranicza się do dwóch zniesień. W jednym jest od 2 do 7 jaj (najczęściej 4-5), przy czym drugi lęg jest często mniej liczny niż pierwszy (a wykluwające się wówczas pisklęta lżejsze, głównie wskutek częstych opadów deszczu i problemów rodziców ze znalezieniem odpowiedniej ilości pokarmu). Wysiadująca samica nie może liczyć na karmienie przez samca i co pewien czas opuszcza złożone jaja, aby doprowadzić upierzenie do porządku i posilić się przed dalszym wysiadywaniem. Jej częste wycieczki ustają, kiedy pisklęta opuszczą skorupki – wówczas może towarzyszyć im nieustannie nawet przez trzy dni, zanim znowu uda się na poszukiwanie pokarmu. W związku z tym samcowi w udziale przypada troszczenie się o zapełnienie dziobów głodnych pociech oraz małżonki.

Okres karmienia nie należy do łatwych w życiu dorosłych jaskółek. Budzą się o czwartej rano i godzinę później już zaczynają uganiać się za owadami, które następnie wkładają do rozkrzyczanych gardziołek. Pracują niemal na dwa etaty – podczas najdłuższych dni w roku pełnią
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Andrzej Baliński
swoje rodzicielskie obowiązki przez 15 godzin na dobę, przylatując do gniazda niemal co minutę (z okresami mniejszej intensywności odwiedzin). Młode osobniki opuszczają gniazdo już w pełni opierzone, choć nie mają charakterystycznych dla osobników dorosłych widełek. Przez kilka pierwszych dni nadal są karmione przez rodziców, a rodzinne gniazdo traktują jako przytulną noclegownię. Warto wiedzieć, że powszechne mniemanie o proroczym zmyśle jaskółek obniżających wysokość lotu przed deszczem, nie do końca jest prawdą. Gdy latają tuż przy ziemi oznacza to najczęściej nie, że deszcz nadejdzie, ale że właśnie pada (o czym możemy się łatwo przekonać nawet nie śledząc lotu ptaków). Takie zachowanie wynika ze zwyczajów owadów, które trzymają się podczas deszczowej pogody przy gruncie, więc z konieczności właśnie tam jaskółki muszą ich szukać.

Dymówki dzięki swej niebywałej sprawności mają niewielu naturalnych wrogów. Pośród ptaków jedynym skrzydlatym drapieżnikiem mogącym im zagrozić jest zwinny kobuz. Największa śmiertelność wskutek różnych czynników występuje wśród piskląt, których spora część (szczególnie w przypadku ptaków z drugich lęgów) ginie wskutek odpadnięcia gniazda czy
Dymówka
Dymówka - Hirundo rustica © Michał Jonczyk
głodu i wychłodzenia. Zdarzały się również przypadki śmierci w wyniku zatrucia środkiem owadobójczym dodanym do zaprawy, którą bielono ściany budynku.

W Polsce dymówka jest gatunkiem chronionym. Kilka lat temu głośno było o przepisie nakazującym usuwanie gniazd tych ptaków z obór mlecznych, czego rzekomo wymagały przepisy unijne. Sprawa była mocno niejasna i niestety nadal taką pozostaje – na razie prawo to nie jest egzekwowane, jednak niemal w każdej chwili może się to zmienić. Miejmy jednak nadzieję, że zdrowy rozsądek tym razem zwycięży – gdyby bowiem chcieć dosłownie interpretować przepis o „zakazie przebywania w pomieszczeniu innych zwierząt” konieczne byłoby usunięcie z obór wszystkich much, mrówek, innych owadów oraz stworzeń, których często nawet nie dostrzegamy gołym okiem.

Póki co zachwycajmy się powietrznymi akrobacjami dymówek. Serdecznie zachęcam do rejestrowania swoich pierwszych tegorocznych obserwacji tych ptaków (a także pierwszych spotkań z bocianem, kukułką i jerzykiem) na stronie www.springalive.net, gdzie dymówka jako jeden z czterech „posłańców wiosny” pokazuje, jak zaawansowany stan ta pora roku osiągnęła w poszczególnych krajach europejskich.


 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif