• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
 

Sonda

Czy fotografujesz ptaki?


 

Jaki korpus uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Starcie bielików Email
Autor: Antoni Kasprzak   

Antoni Kasprzak Historia zrobienia tego zdjęcia, jak to zwykle bywa w ptasiej fotografii, jest bardzo krótka. To ułamek sekundy, w którym fotografujący świadomie, bądź też i nie, wybiera kadr, wprowadza korektę ekspozycji, ustawia ostrość i wyzwala migawkę. Tak w skrócie można by opisać powstanie tego ujęcia, ale, jak to w fotografii przyrodniczej, a w ptasiej zwłaszcza, bywa - ważna jest otoczka, czyli to, co poprzedziło zrobienie zdjęcia oraz to, co stało się po 1/500 sekundy.
Zanim powstało to zdjęcie pojawił się pomysł przywrócenia nizinnej populacji orła przedniego, która, niestety, w naszym kraju prawdopodobnie zupełnie zanikła.
Pomysł ten zrodził się w głowach Wielkopolan, a został zrealizowany w Biebrzańskim Parku Narodowym. Dlaczego tam? Odpowiedź jest prosta - a zarazem dwuznaczna. Tam, i to jest główny powód, zginęła ostatnia para "nizinnych" orłów przednich. To właśnie nad Biebrzą notowane są orły najczęściej, gdyż w krajach ościennych, w stosunkowo niewielkiej odległości od badanego terenu, istnieje dość stabilna populacja tego gatunku. Biebrza stwarza najlepsze warunki dla rozwoju tych ptaków – zapewnia duże otwarte przestrzenie, ciszę i bazę pokarmową. To właśnie tam, nad Biebrzą, projekt mógł zostać zrealizowany, ponieważ znalazła się grupka ludzi, którzy owe tereny znają i działają w tym rejonie od wielu lat, a swoim zapałem potrafili przekonać BPN do realizacji projektu.
W ramach tego pomysłu powstało kilkanaście sztucznych gniazd oraz karmisko, na którym dokarmiani są skrzydlaci wędrowcy. Dlaczego sztuczne gniazda? Dlatego, że najbardziej odpowiednie miejsca, z punktu widzenia ekologii gatunku, znajdują się zbyt blisko uczęszczanych szlaków turystycznych, zaś w miejscach, gdzie jest cisza i spokój, nie ma odpowiednio dorodnych drzew, na których przednie mogłyby same owe gniazda zbudować. Skąd pomysł na karmisko? Ponieważ corocznie, najczęściej, w okresie jesienno-zimowo-wiosennym widywane są nad bagnami migrujące orły przednie. Stwierdzono, że poprzez stały punkt dokarmiania można by szczególnie ptaki młode zatrzymać, a poprzez sztuczne gniazda zachęcić je do lęgów.

I właśnie jesteśmy na takim karmisku, które powstało z dala od ruchu turystycznego, w miejscu typowym dla BPN, czyli na suchych grądach otoczonych lasami bagiennymi. Karmisko ogrodzono siatką, aby czworonogi nie rozwlekały karmy po okolicy a w jednej ze ścian umieszczona została czatownia, która miała służyć do monitoringu ptaków.
Tak się składa, że zostałem jednym z monitorujących owo miejsce. Byłem zadowolony, bo ostatnimi czasy brakowało mi czasu, który mógłbym poświęcić fotografii, a taki monitoring bardzo zgrabnie łączył przyjemne z pożytecznym.

Karmisko odwiedziłem kilkukrotnie w 2008 roku. Byłem tam wraz ze znajomym, który po dziś dzień nie potrafi zapomnieć tej chwili, podczas której powstała wyjątkowa fotografia.
No dobrze. Po długim wstępie dotarliśmy w końcu do czatowni, którą prawie po sam dach wkopano w ziemię. Jak na potrzeby monitoringu - jest ogromna. W środku kilka okien i ławy, z których sprytni ludzie zrobili całkiem pokaźnie łoże dla dwóch osób.
Owego dnia, po krótkiej nocy w kwaterze, zerwaliśmy się ok.2 godziny przed świtem aby dostać się do tego specjalnego miejsca. Najpierw kilka kilometrów pokonaliśmy leśnymi duktami, później zaliczyliśmy około półgodzinny marsz ze sprzętem na plecach. W naszym ekwipunku, oprócz sprzętu fotograficznego, mieliśmy kilka niezbędnych gadżetów sprawiających, że monitoring staje się całkiem przyjemny i dający wypocząć po kilkugodzinnej jeździe samochodem i krótkiej nocy.
Jeszcze w ciemnościach rozstawiamy sprzęty, wystawiamy obiektywy przez okna, ścielimy łoże, wślizgujemy się do śpiworów i zaczynamy monitorować...przez sen. Jest noc. Nic się nie dzieje. Smacznie śpiąc słyszę przez sen krakanie kruków, co oznacza, że za chwilę zrobi się jasno i przyjdzie czas na właściwe obserwacje.
Kruki kraczą już dłuższy czas, a na dworze ciągle ciemno, mało co widać, choć powinno już być widno. Niestety pogoda jest fatalna. Robimy pierwsze notatki, liczymy kruki i... monitorujemy dalej w pozycji horyzontalnej - z zamkniętymi powiekami. Nie ma sensu wytężać wzroku w szarówce, tym bardziej, że ptactwa ciągle jeszcze mało. Pozycja horyzontalna oraz zamknięte oczy wcale nie przeszkadzają nam, a przynajmniej mi, w „śledzeniu” tego, co dzieje się na karmisku. Wielu z Was wie o czym piszę, a tym, którzy jeszcze nie spędzili w ciemnej kryjówce kilkudziesięciu godzin wyjaśniam, że zmysł słuchu jest niemniej ważny w fotografii jak wzrok. Leżę, tzn. monitoruję, robiąc od czasu do czasu notatki i co jakiś czas, przy użyciu wzroku sprawdzam, czy słuch mnie nie myli. Upływają minuty, godziny, na dworze ciągle szaro i ponuro, do tego zaczyna padać śnieg. Nagle słyszę nerwowość i podniecenie wśród kruków. Znaczy się, że bieliki, albo i on jegomość przedni, są w pobliżu karmiska. Po pewnym czasie obraz widziany uszami z pozycji horyzontalnej zaczyna się potwierdzać - bieliki zaczynają kwilić. Oznacza to zwiększoną czujność, choć przyznam, czuwam jeszcze w pozycji wygodnej.
Sprzęt jest gotowy, trochę zmrożony, ale jeszcze nie ma sensu manewrować obiektywem, ponieważ bieliki na razie nie siadły na padlinie, a kruków lepiej nie denerwować ruchami obiektywu. Ciekawskie kruki potrafią później wścibsko zaglądać przez przednią soczewkę do środka czatowni i nerwowo reagować nawet na ruch źrenicy. Tak więc czas mija, a ja czekam. Monitoruję.
Nagle - jest bielik! Zdecydował się! Odgłos jego masywnej sylwetki prującej powietrze daje znak, że usiadł na ziemi w pobliżu padliny. Oznacza to początek monitoringu pionowego, z okiem przy wizjerze i palcem na spuście. Koniec przyjemności - zaczyna się praca, ciężka i w niewdzięcznych warunkach, ale praca, która daje wiele satysfakcji, przyjemności i czegoś jeszcze, czego nie potrafię do końca zgłębić. Zaczynam fotografować. Z początku trochę ospale, później już coraz żwawiej ze względu na ciekawą scenerię i obfitość ptactwa - bielików.
Fatalne warunki pogodowe sprawiają, że ciągle zmieniam parametry ekspozycji, szukając kompromisu pomiędzy wysoką czułością pogarszającą jakość a jak najkrótszym czasem ekspozycji pozwalającej zamrozić ptaka w ruchu.
Młody bielik, który jako pierwszy wylądował na padlinie łosia, ciągle nerwowy rozgląda się na boki jakby na coś czekał. Dodatkowo kruki, które są bardzo natrętne i co chwila ciągną młodego, niedoświadczonego ptaka za ogon, nie dają mu pożywić się w spokoju.
Młodziak jednak nieśmiało zaczyna żerować, co chwila spoglądając w niebo. Siedzę wpatrzony w wizjer i śledząc każdy ruch ptaka liczę na jakąś akcję, poderwanie się do lotu, cokolwiek.
zobacz powiększenie w galerii
Zdjęcie zwyciężyło w konkursie Wildlife Photographer of the Year 2008 w kategorii Animal Behaviour: Birds© Antoni Kasprzak
Młody ptak posila się już prawie godzinę, coraz pewniej rozprawiając się z krukami. Nic specjalnego się nie dzieje, tylko plecy zdrętwiały, ręce omdlały i zaczynam czuć jak ogarnia mnie zimno. Próbuję usiąść wygodniej, wiercę się szukając dogodnej pozycji. Nagle młody patrzy tylko w górę, wodząc za czymś głową. Podejrzewam, że obiekt zainteresowań młodziaka to inny bielik. Można to zauważyć przyglądając się ruchom ptaka. Stroszenie piór i nerwowe ruchy głową naśladujące posilanie się upewniają mnie, że nie jest to kruk ani inny mniejszy konkurent na karmisku. Nagle, jak grom, dorosły bielik uderza z powietrza w młodego ptaka. Wszystko dzieje się nadzwyczaj szybko. Wcisnąłem spust migawki robiąc ok. 6 klatek w ciągu sekundy. Dorosły ptak przegania młodszego konkurenta a ja staram się nadążyć obiektywem za akcją. Niestety bliskość spektaklu oraz duży opór, jaki dawała zmrożona głowica powodują, że na wszystkich zdjęciach z akcji ptaki mają obcięte skrzydła. Dodatkowo część zdjęć jest nieostrych, ponieważ padający śnieg mylił automatyczny pomiar ostrości.
W ciemnościach przeglądam szybko zdjęcia i w ciszy klnę, że takie chwile zmarnowałem. Trochę podłamany śledzę dalej, co dzieje się na karmisku. Obserwuję dorosłego bielika zwycięsko zajadającego mięso martwego łosia. Zabawa zaczyna się od początku. Minuty, godziny z okiem przy wizjerze, aż przychodzi zmierzch i zaczynamy się pakować.




Antoni Kasprzak
Antoni Kasprzak© Andrzej Batycki
Urodziłem się w 1981r w Sierakowie na skraju Puszczy Noteckiej. Tam też ukończyłem szkołę podstawową i średnią zdobywając wykształcenie rybackie. Kolejnym etapem zdobywania wiedzy były studia na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, gdzie ukończyłem Ochronę Środowiska Leśnego na Wydziale Leśnym.
Całe dzieciństwo spędziłem w leśniczówce Samita w Puszczy Noteckiej, gdzie wraz z pięcioma siostrami i bratem dorastałem w wszech otaczającej przyrodzie.
Obecnie pracuje w Nadleśnictwie Sieraków pełniąc obowiązki podleśniczego.
W wolnych chwilach zajmuję się szeroko rozumianą ochroną przyrody: od budowy sztucznych gniazd po monitoring rzadkich gatunków ptaków, a także fotografią – głównie przyrodniczą, która jest moją pasją.
Tak na prawdę moja zabawa z fotografią zaczęła się w 2006r., gdy po wielu trudach i wyrzeczeniach kupiłem pierwszą lustrzankę cyfrową. Wcześniej fotografując na błonach miałem problemy ze zdobyciem materiałów i obróbką ich w laboratoriach. Problem w tamtych czasach był bardzo prozaiczny- brak funduszy. Miałem wtedy wiele pomysłów na fotografię, miałem wiedzę i czas, ale bariery techniczne nie pozwalały mi realizować swoich pomysłów.
I tak, gdy na początku 2006r. stałem się szczęśliwym posiadaczem “elektrycznego” aparatu już w marcu zrobiłem zdjęcie, które przyniosło mi pierwszy sukces. W II Wielkim Konkursie Fotograficznym Natinal Geographic zdobyłem pierwsze miejsce w kategorii “Zwierzęta” jako amator oraz Grand Prix konkursu. Temu zwycięstwu wiele zawdzięczam.
Oprócz tej wygranej zdobyłem nagrody i wyróżnienia w takich konkursach jak:
- FotoEko
- Wildlife Photographer of The Year
- Asferico.
W fotografii przyrodniczej pociąga mnie możliwość patrzenia na zjawiska, których “zwykły śmiertelnik” nie jest sobie w stanie nawet wyobrazić. Zdjęcia, które pokazuje chciałbym, aby miały także charakter edukacyjny i uwrażliwiały ludzi na piękno otaczającej nas przyrody.
Jestem samoukiem.
Deklaracja do ZPFP leży wypełniona na biurku, brakuje mi ...zdjęcia...

 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif