• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Fotoopowieści arrow Bocian biały w Grecji cz. II - Historia jednego gniazda
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Bocian biały w Grecji cz. II - Historia jednego gniazda Email
Autor: Eva Stets   
© Eva Stets
Obsunięta platforma© Eva Stets
Pisząc o bocianach białych w Grecji nawiązałam do montowania platform na słupach energetycznych. Miałam okazję przyjrzeć się bliżej takiej konstrukcji, montowaniu platformy i dalszym losom gniazda, które z konieczności było zakładane w marcu ubiegłego roku.

Rzecz miała miejsce w Tracji we wsi Vafejka, niedaleko miasta Xánthi w północnej Grecji. Lubię odwiedzać to miejsce i wypatrywać tam pierwszych bocianów. Sympatyczna mała wieś, sympatyczni ludzie, a prawie na każdym słupie - bocianie gniazdo. Właściciele posesji są zawsze na tyle uprzejmi, że i informacje przekażą, i bocianami się interesują, i nie odmówią wstępu do swego domu, gdzie z balkonu można zrobić o wiele lepsze zdjęcia.
Podobnie było w ubiegłym roku – odwiedzałam Vafejka dość często, tak więc pamiętam dokładnie daty i fakty.
I tu zaczyna się historia jednego gniazda z tej miłej
© Eva Stets
Jeden z bocianów znoszący materiał do obsunietego gniazda© Eva Stets
wsi... 15 marca 2008 roku wśród kilku gniazd w Vafejka zauważyłam jedno obluzowane, z obsuniętą konstrukcją, a na nim parę bocianów. Z zasięgniętych na miejscu informacji dowiedziałam się, że stało się to na dwa dni przed ich przylotem, podczas bardzo silnej wichury (bociany pojawiły się na gnieździe 14 marca).
Wyraźnie można było zauważyć jak ptaki nanosiły nowy budulec na swoje gniazdo, przynosząc go także z okolicznych (jeszcze nie zajętych) gniazd i próbowały stworzyć dla siebie nową siedzibę obok obsuniętej konstrukcji.
Ze względu na umieszczenie gniazda tuż przy kablach energetycznych nie było możliwe ponowne montowanie platformy bez porozumienia się z tutejszą energetyką. Pech chciał, że w tych dniach energetyka w całej Grecji strajkowała już od dłuższego czasu.
Mimo to, po kilku ponawianych prośbach, interwencjach i kilkunastu telefonach,
© Eva Stets
Para bocianów próbująca naprawić gniazdo© Eva Stets
obiecano sprawę załatwić pomyślnie. Miejscowa straż pożarna, rada wsi i mieszkańcy czekali sami z gotowym podnośnikiem, żeby jak najszybciej naprawić gniazdo. Tu jednak wszystko zależało od strajkującej Energetyki (konieczne wyłączenie prądu).
Szczęściem w nieszczęściu było, że stało się to teraz, a nie później, na przykład po wykluciu piskląt.
Co ciekawe, oba bociany przelatywały na gniazdo po przeciwnej stronie drogi, które nie było jeszcze zajęte. Brały z niego budulec i przenosiły na swoje gniazdo. Mówi się, że bocian przywiązuje się do swego gniazda a nie do partnera i chyba (?) tu jest tego najlepszy przykład: pomimo, że na wsi było jeszcze kilka niezajętych gniazd, ta para próbowała uparcie odnowić swoje stare „domostwo".

Sprawa była awaryjna, czas naglił. W końcu jednak udało mi się dotrzeć do głównego Prezesa Greckiej Energetyki (ΔΕΗ),
© Eva Stets
Montaż nowej platformy© Eva Stets
skąd zostałam skierowana bezpośrednio do dyrektora Oddziału Ochrony Środowiska tutejszej Energetyki, p. Vasiliki Tsadari. Tutaj już wszystko poszło łatwiej. Ustalono datę naprawy gniazda łącznie z udziałem ekipy, podnośnika i reszty ekwipunku.
I tak, 24 marca 2008 tuż przed 9:00, we wsi Vafejka pojawili sie panowie kierujący akcją z dyrektorem odziału miejscowej Energetyki na czele. Greckie Stowarzyszenie Ornitologiczne (HOS) reprezentowałam ja... mając ogromną tremę. Towarzyszyli nam mieszkańcy wsi, pilnie obserwując całe wydarzenie.

Ponieważ istniała minimalna możliwość, że na prowizorycznie stworzonym przez boćki gnieździe może znajdować się jajo - akcję rozpoczęto od sprawdzenia zawartości gniazda. Na szczęście jaja nie było. Usunięto naniesiony przez bociany budulec i rozmontowano obsuniętą i zniszczoną podstawę gniazda.
Nie obeszło się
© Eva Stets
Układanie budulca© Eva Stets
bez pomocy wspinacza, który usunął stare uchwyty podstawy a potem razem z technikiem montował konstrukcję. W nowym gnieździe umieszczono materiał naniesiony przez bociany, układając go w miarę możliwości tak, by przypominał gniazdo, jakie tworzą bociany na tego typu platformach.
Podczas tych wszystkich manipulacji oba ptaki znajdowały się w bliskiej odległości, na jednej z lamp ulicznych.
Akcja przebiegła sprawnie i pozostało tylko czekać czy bociany zaakceptują nową siedzibę. Po niedługim czasie boćki zaczęły krążyć nisko nad gniazdem. W końcu jeden z nich odleciał na parę minut i wracając z patykami w dziobie wylądował na gnieździe. Było to dokładnie po 1 godz. i 40 minutach od rozpoczęcia akcji. Po zaledwie kilku minutach dołączył do niego partner, ptaki poprawiły trochę gałęzie, zaczęły kopulować.

Pozostałam pod gniazdem (z przerwą na mały
© Eva Stets
Pełna akceptacja nowego gniazda© Eva Stets
spacer po wsi i obserwację pozostałych bocianich gniazd) do późnego popołudnia. Bociany, jak można było się zorientować zaakceptowały nowe gniazdo, nanosiły do niego patyki, poprawiły "po swojemu" gniazdo i kopulowały po kilka razy.
Dzień, który zapowiadał się deszczowo i ponuro, zakończył się dobrze i nawet zaświeciło słońce.

Wypada zaznaczyć, że nikogo nie obarczono kosztami tej akcji, a całość była przeprowadzona przez pracowników greckiej Energetyki z wyraźną wrażliwością i poświęceniem.
Od siebie muszę dodać, że moja rola bocianio-ornitologiczna nie obyła się bez porad prof. Piotra Tryjanowskiego i bardzo cennych i ważnych wskazówek lidera Południowowielkopolskiej Grupy OTOP - Pawła T. Dolaty.

26 marca pojechałam z krótką wizytą ponownie do wsi Vafejka. Z przekazanych przez mieszkańców informacji dowiedziałam się, że
© Eva Stets
Dorodne pięcioraczki ze wsi Vafejka© Eva Stets
boćki mają się dobrze. Zastałam na gnieździe jednego bociana, drugi żerował w terenie. Mogłam już wówczas zobaczyć, że w ciągu dwóch dni, gniazdo trochę "urosło". „Moja” historia, jak wszystko wskazywało, miała pomyślny przebieg - boćki zaakceptowały na dobre nowe gniazdo.

Po kilku jeszcze wizytach mogłam podsumować akcję i potwierdzić jej dobre zakończenie, pozostało tylko... czekać na młode bociany.
I doczekałam się. 31 maja, a więc w Dniu Bociana Białego można było dopatrzeć się czterech młodych, które - jak okazało się w kilka dni później, nie były czwórką, ale piątką dorodnych piskląt. Obserwowałam, odwiedzając dość często wieś, i inne gniazda, jednakże temu poświęcałam najwięcej czasu.

12 lipca udało mi się zobaczyć kilka krótkich lotów „moich” młodych. Odlatywał na zmianę jeden (lub dwa razem) na krótki
© Eva Stets
W 2009 jesteśmy pierwsi we wsi© Eva Stets
okres (nie dłużej jak 3 - 7 minut), po ich powrocie odlatywały następne. Tu spotkała mnie "mała lekcja latania" - jeden z młodych boćków przeleciał zaledwie parę metrów, lądując na pobliskim słupie. Po jakimś czasie podleciał do niego rodzic, stanął obok i tak stojąc machał (jakby na pokaz) skrzydłami, do momentu, gdy młody zachęcony obecnością dorosłego wyruszył w lot po chwili za nim.
W końcu wszystkie pięcioraczki zaczęły latać i …jak to bywa z bocianami – jesienią odleciały do ciepłych krajów.

Co ciekawe – na 10 gniazd znajdujących się blisko siebie, właśnie w tej wsi 4 z nich miały lęgi po 5 piskląt – widać był to dobry rok dla wielodzietnych bocianich rodzin. Czym bądzie obfitował obecny i jak przebiegnie sezon lęgowy 2009? Myślę, że najważniejsze, żeby przebiegł bezproblemowo, czego życzę wszystkim bocianom, na wszystkich gniazdach.

PS. Bocian z opisywanego gniazda pojawił się jako pierwszy w tym roku we wsi Vafejka! Przyleciał 15 marca 2009 w godzinach popołudniowych. Partnerka dotarła dwa dni później.

zobacz również: Bocian biały w Grecji cz. I »
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif