• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Fotograf miesiąca arrow Artur Tabor (1968-2010) arrow Wydawnictwa arrow Bug. Pejzaż nostalgiczny
 
Artur Tabor: Album "Bug. Pejzaż nostalgiczny" Email
(podad 200 stron i zdjęć, teksty autora, twarda oprawa, album cz-b, format 24 cm x 23 cm)

Artur Tabor “Bug. Pejzaż nostalgiczny” BUG - magia rzeki i ludzi. Historia mojej fascynacji tą rzeką to również historia mojego życia, które splata się z Bugiem. Woda zawsze mnie fascynowała ale początkowo nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nad rzekami czuję się najlepiej, otwarta przestrzeń mnie uspokaja, a zapach wody i błota koi zmysły. Jeszcze w szkole średniej czytałem w książkach o Bugu, rzece dzikiej i nieuregulowanej, płynącej na naszych wschodnich ziemiach. Coś mnie tam ciągnęło. W pewnym wieku nie analizuje się tych odczuć, po prostu się działa. Ja też tak zrobiłem i pewnego letniego dnia z bratem i grupą przyjaciół wsiedliśmy na rowery i spod Radomia pojechaliśmy nad Bug do Mołożewa (ponad 200 km). Do dziś pamiętam jak ją ujrzałem, rzekę moich marzeń.... Był piękny lipcowy dzień, a niebieska wstęga rzeki wiła się wsród łąk, pastwisk i pól.
zobacz powiększenie w galerii
fot. z archiwum autora
Było tak jak to sobie wyobrażałem, tak jak bym to już kiedyś widział. To były moje najpiękniejsze dni poznawania rzeki, którą chłonąłem młodzieńczą fantazją widząc tylko to co najlepsze, co najpiękniejsze, co dawało wzruszenia i energię. Aparat fotograficzny już wtedy był ze mną, stawiałem pierwsze kroki fotografa przyrody i wszystko mnie fascynowało. Miałem jeden film kolorowy ORWO i dużo cz-b materiałów, głównie polskie filmy FOTOPAN HL. Uganiałem się za ptakami, krowami i końmi. Potem przyszły studia na Akademii Podlaskiej (dawna WSR-P) w Siedlcach. Tam z grupą przyjaciół podpatrywaliśmy ptaki i organizowaliśmy obozy naukowe właśnie nad Bugiem w Mołożewie. Tutaj poznałem swoją żonę, lub to raczej Ona mnie znalazła. Ja biegałem po krzakach za ptakimi, czołgałem się w błocie lub siedziałem zakopany w piachu. Pewnego dnia zoorientowałem się, że nie niosę mojego statywu, a za mną idzie urocza młoda osoba, która go niesie.
zobacz powiększenie w galerii
fot. z archiwum autora
Pomyślałem fajna dziewczyna i tyle... Po paru dniach byłem już zaniepokojony gdyż Jola chodziła za mną krok w krok, pomagając nosić co się da i odprowadzała mnie do ukryć. Było symatycznie ale Jola przyjechała nad Bug z moim kolegą... Któregoś wieczoru, jak zasypiałem z kadrami ptaków przed oczami, do namiotu wsunęła się Jola i kadr z Jolą zagościł już na stałe w mojej głowie. Pobraliśmy się i jesteśmy razem do dziś. To stało się nad Bugiem... Jak urodziła się nam córka Monika zaraz zapakowaliśmy się do łódki i spłynęliśmy kilka dni Bugiem aby podziękować i “zaszczepić” w dziecku miłość do rzeki.

zobacz powiększenie w galerii
fot. Cezary Korkosz
Przez lata przybywało materiału fotograficznego i pod koniec lat dziewięćdziesiątych postanowiłem wydać album o Bugu, sprawa wyglądała beznadziejnie, wszyscy którzy mogli pomóc bali się decyzji, argumentując - kto to kupi, po co ja chcę pokazać ptaki, rzekę, krowy, konie i stare chałupy - przecież mamy tam nowe oczyszczalnie ścieków, nowy terminal graniczny, nowe supermarkety a ja pokazuję jakieś zacofanie... jak to określano. Potem jak ukazał się album do chwalenia wszyscy byli pierwsi, zobaczie jak tu u nas ładnie! Jaka przyrogda! Jacy ludzie! itp. Po cichu pytano się mnie - Panie Arturze czy to na pewno wszystko u nas?.. Album pt. ”Bug. Nadbużańskie Podlasie” ukazał się w roku 1999 dzięki Wydawnictwu Prószyński i S-ka. Miałem dużo szczęścia, że spotkałem tam ludzi, którzy zaryzykowali w wizję autorską i książka się ukazała - jak pokazuje dzień dzisiejszy, są to już tematy nie do powtórzenia i album ma już wartość historyczną. Co ciekawe w albumie oprócz przyrody pokazałem też ludzi żyjących nad rzeką. Teraz mogę tylko żałować, że nie poświęciłem im wtedy więcej czasu.
zobacz powiększenie w galerii
fot. Tadeusz Żaczek
Ganiając po krzakach za przyrodą zawsze spotykałem ludzi, nad rzeką, w łódce, na polu, na koniu, na łące pasących krowy i konie itp. Oni po prostu byli wtedy wszędzie i wydawało mi się, że tak będzie zawsze. Ktoś kiedyś na wernisarzu mojej wystawy odnośnie Bugu szepnął mi do ucha, że powinienem robić ludzi a nie zwierzaki, wtedy tego nie zrozumiałem. Czas jednak zweryfikował moją postawę. Świat ludzi związanych z rzeką zaczął mi nagle znikać z oczu, coraz mniej koni, krów, drewnianych łódek, chat krytych strzechą już nie ma!!! Jak to zrozumiałem było już trochę za późno ale ostatnie lata poświęciłem na fotografowanie ludzi, odkrywając przy tym sam siebie. Jestem samotnikiem i nie przepadam za ludźmi, ale ludzie żyjący w dolinach dużych rzek jak Bug to co innego, z nimi można “konie kraść”. Tyle mądrych rzeczy, których dowiedziałem się na wsi nie słyszałem nigdy wcześniej. Album ten to moje podziękownie dla wszystkich ludzi, których spotkałem nad Bugiem i dzięki którym zrozumiałem pewne rzeczy i jestem kim jestem.



ARTUR TABOR MA TUPET
Tomasz Kłosowski
zobacz powiększenie w galerii
© Artur Tabor
Bo trzeba mieć tupet, by dziś, w dobie wszechogarniającego i coraz doskonalszego koloru, zrobić album przyrodniczy z samych czarnobiałych zdjęć. I to takich, które czasami najpierw były kolorowe. Nieraz bajkowe, bo pełno na nich ukwieconych łąk, barwnych nadbużańskich ogródków i pejzaży znad tej rzeki. A on to wszystko pokazuje w czerniach i szarościach. Oszczędność, czy kpina? Ani jedno ani drugie! To świadomy zamysł, wynikający z fascynacji tym pejzażem, a coraz częściej też tęsknota za nim. W albumie jest tylko jedna rozkładówka poświęcona ptakom, ale to ona właśnie najlepiej wprowadza nas w sedno tego, na pozór karkołomnego zamysłu Artura. A przede wszystkim – jej główny bohater: kulon.

zobacz powiększenie w galerii
Kulon - Burhinus oedicnemus © Artur Tabor
Ten mieszkaniec skąpo porośniętych piachów był u nas 30-40 lat temu spotykany jeszcze w miarę często. Ale do dziś prawie całkiem wyginął, choć nikt go, jako ptaka znanego wyłącznie ornitologom, nie tępił, nikt do niego nie strzelał. Zanikał wraz ze znikaniem marnych, piaszczystych ugorów w dolinach rzecznych, które dzięki wypasowi nie zarosły krzewiną. To krowy i ich pasterze z ubogich drewnianych wsi Mazowsza i Podlasia tworzyli środowisko nie tylko dla kulonów, ale całej plejady innych ptaków – sieweczek, rybitw, brodźców, rycyków, batalionów, kulików, błotniaków. Są one jeszcze tam, gdzie widać pochylone ze starości płoty, proste urządzenia pastwisk, wierzby, brogi, chaty. Ale to świat odchodzący, który stał się obiektem fotografii Artura Tabora. Tylko, jak go tu w tej sytuacji ukazywać w pogodnych barwach, uśmiechniętego od kwiatków?
zobacz powiększenie w galerii
© Artur Tabor
Szarość starych strzech i ganków, drewnianych studni i sławojek, pylność dróg, bezbarwne ubiory pastuchów – to wszystko aż się prosi o czarno-białą odbitkę. No, i ludzie. Oni są na tych zdjęciach głównymi bohaterami. Trzeba tupetu, by wchodzić z aparatem na wiejskie podwórka nie lękając się kundli i ewentualnej wiązanki, czy wtykać obiektyw za płot. Ludzie z tych obejść tego nie chcą, bojąc się, że chcemy ukazywać ich biedę. Ale Artur, zdaje się, nie na tupet tu postawił ale na nie skrępowany, przyjazny stosunek do starych gospodarzy. Stąd prawie rodzinne portrety, poziomem jednak przerastające zwyczajne pamiątkowe fotki. Zresztą – tacy właśnie ludzie przez całe lata raczej pomagali, niż przeszkadzali autorowi w zdobywaniu setek zdjęć dzikich ptaków, goszcząc go i przynosząc do czatowni wiejskie poczęstunki.

To, wbrew pozorom, bardzo ptasi album. Powinien znaleźć ważne miejsce na półce każdego fotografa ptasiarza. Przeglądając go, jakbym słyszał pojękiwania rycyków nad bużańskimi łąkami, buczenie bekasów, klekotanie bocianów. Być może Artur Tabor jest ostatnim, który go w taki sposób zdążył pokazać, zarazem kreśląc obiektywem portret jednej z ostatnich naturalnych nizinnych rzek Europy. Obok samych zdjęć – malarskich, ale też bardzo realistycznych, w tym właśnie jego siła.

Tomasz Kłosowski



“Bug. Pejzaż nostalgiczny” W ostatniej mojej książce zapraszam Państwa w dolinę rzeki Bug od wczesnych lat 80-tych po dzień dzisiejszy. W albumie znajdują się tylko zdjęcia cz-b. Wiele tematów jest już nie do powtórzenia: odeszli ludzie, zniknęły praktycznie wszystkie chaty kryte strzechą. Wieś nadbużańska powoli traci swój charakter, coraz mniej drewnianych domów, koni i krów. To co kiedyś było dla mnie tłem w fotografii przyrodniczej zaczęło szybko znikać. Ludzi żyjących w dolinie Bugu fotografowałem od zawsze ale dopiero w ostatnich latach poświęciłem im więcej czasu, odkrywając przy tym samego siebie. Książka ma charakter osobisty i zamieszczone w niej moje teksty opisują spotkania z ludźmi i nadbużańską krainę. Wszyscy z Państwa, którzy mają mój wcześniejszy album pt. “Bug. Nadbużanskie Podlasie” na pewno ucieszą się z tej książki w wersji czarno białej. Mam nadzieję, że album ten znajdzie się w domach osób, które mieszkają nad Bugiem i u wszystkich tych, którzy zetknęli się z tą magiczną rzeką. Dziękuję wszystkim osobom, które spotkałem nad Bugiem podczas swoich wędrówek z aparatem fotograficznym. Świat idzie nieustająco do przodu, w albumie zatrzymałem go chociaż na chwilę......

Artur Tabor

Zamówienia można składać bezpośrednio na mojej stronie internetowej - tutaj.


 
Galeria zdjęć z albumu

wybrane fotografie z albumu:
zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif