• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Konkursy arrow Konkurs: Jak fotografować bieliki
 
Konkurs: Jak fotografować bieliki Email
Autor: Bogusław Kotlarz   

Bielik – nie muszę go chyba szczególnie przedstawiać. Można powiedzieć w kilku słowach: największy ptak drapieżny w Polsce,
© Bogusław Kotlarz
zobacz powiększenie w galerii
Bielik
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/3200s, f/5.6, ISO 640.
niezwykle okazały szczególnie w locie -potężne deskowate skrzydła, klinowaty ogon, głowa mocno wysunięta do przodu. Lot majestatyczny – powolne, płytkie wymachy skrzydeł, przeplatane krótkimi odcinkami lotu ślizgowego. Trudno go pomylić z innym krajowym drapieżnikiem, a wprawny obserwator rozpozna go już z bardzo daleka. Dawniej niezwykle rzadki, gniazdujący w ostępach leśnych w pobliżu zbiorników wodnych. Od początku lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia jego liczebność systematycznie rośnie i obecnie szacuje się, że na terenie Polski gniazduje około 900 par. Do tego jeszcze dochodzą ptaki młodociane, które do 5 roku życia nie przystępują do lęgów i koczują w okolicach, gdzie znajdują dogodną bazę pokarmową. W ostatnich latach bielik wyraźnie zbliżył się do człowieka, akceptując pewne zmiany w środowisku. To wszystko powoduje, iż zobaczenie go staje się coraz częstsze i łatwiejsze. Za wyjątkiem pogórza i gór, można go spotkać w całej Polsce. Słowo zobaczenie można podkreślić, gdyż dla fotografa jest jeszcze daleka i żmudna droga do sukcesu, jakim jest wykonanie dobrego zdjęcia.

Bielik w ostatnim czasie stał się gatunkiem
zobacz powiększenie w galerii
Bielik © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 50E, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, f/5.6, ISO 200.
„pożądanym” dla wielu fotografujących ptaki. Musimy jednak pamiętać, iż mimo jego znacznego wzrostu liczebności, w dalszym ciągu należy do gatunków zagrożonych w skali globalnej. Znajduje się na „Światowej Czerwonej Liście Zwierząt”, objęty jest międzynarodowymi konwencjami: Ramsarską, Berneńską, Bońską i Waszyngtońską oraz jest wymieniony w załączniku I Dyrektywy Ptasiej Unii Europejskiej. Przy fotografowaniu tak cennych gatunków należy zachować szczególną ostrożność, aby nasze poczynania w najmniejszym stopniu nie szkodziły ptakom. Musimy ściśle stosować się do etyki fotografowania, aby nie robić tego za wszelką cenę. Apeluję tu głównie do wielu młodych, początkujących fotografików, których w ostatnich latach znacznie przybywa. Ptaki drapieżne budzą w nas zawsze duże zainteresowanie, ale na początek warto zająć się liczniejszymi i łatwiejszymi gatunkami, aby uczyć się sztuki fotografowania nie od razu na rzadkościach. Gatunkiem bardzo wdzięcznym jest np. myszołów. Wielu fotografujących ptaki chce jednak posiadać w swoim albumie zdjęcie bielika i wcale się temu nie dziwię. Myślę, że nie będzie przesadą jak porównam go do dobrego wina podanego do obiadu. Oczywiście nie każdy lubi wino i nie każdy kieruje obiektyw aparatu w stronę bielika. Z tymi,
zobacz powiększenie w galerii
Bielik © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/3200s, f/5.6, ISO 640.
którzy chcą to zrobić, podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie będzie to recepta na pewny sukces, mam jednak nadzieję, że artykuł ten pomoże go osiągnąć.

Jak wobec tego jeden drapieżnik z aparatem ma upolować drugiego, charakteryzującego się doskonałym, znacznie lepszym od nas wzrokiem, a do tego niesamowitą ostrożnością i nieufnością do wszelkiego nowego. I tu, chyba najważniejsze staje się poznanie swojej „ofiary”. Z książek możemy nauczyć się podstaw, jednak najistotniejsza jest praktyka, którą niestety zdobywa się, szczególnie samemu, bardzo długo. Należy bacznie obserwować swój obiekt, poznać jego zwyczaje, ulubione miejsca przebywania, kierunki przylatywania i odlatywania z żerowiska, sposoby polowania. Pomijam tu fotografowanie przy gniazdach ze względów prawnych. Bielik należy do gatunków objętych tzw. ochroną strefową miejsc rozrodu, stąd bez specjalnego zezwolenia nie możemy zbliżać się do jego gniazda, nie mówiąc już o fotografowaniu. Również innych gatunków ptaków nie powinniśmy fotografować w obrębie gniazd bez poważnego uzasadnienia. Bielik ściśle związany jest z różnego rodzaju zbiornikami wodnymi, nad którymi najczęściej przebywa i poluje. Ten fakt możemy wykorzystać przy jego fotografowaniu. Jeśli wiemy, że występuje w okolicy,
zobacz powiększenie w galerii
Bielik © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/500s, f/16, ISO 800.
możemy być pewni, że prędzej czy później pojawi się nad danym zbiornikiem. Fotografowanie tego gatunku z podchodu lub podjazdu nie jest możliwe ze względu na zbyt duży dystans ucieczki (najczęściej powyżej 150m). Zostaje nam jedynie metoda fotografowania z ukrycia. Aby pojawieniem się bielika w dogodnym dla nas miejscu i czasie nie rządził przypadek, musimy się do tego odpowiednio przygotować. Należy znaleźć sposób, by zwiększyć szansę przylotu ptaków, gdyż w innym razie możemy nie doczekać się naszego bohatera. Robimy to więc na dwa sposoby. Pierwszy, nazwijmy – naturalny, a przez to trudniejszy, opiera się na fotografowaniu w miejscach regularnego przebywania ptaków. Drugi - mniej naturalny, polega na zwabieniu ptaków wyłożoną przynętą.

W pierwszym przypadku musimy znaleźć odpowiednie miejsce, do którego bielik przylatuje regularnie. Wybór poprzedzamy obserwacjami lub informacjami od innych osób.
© Bogusław Kotlarz
zobacz powiększenie w galerii
Bielik
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/500s, f/14, ISO 800.
Najistotniejsze dla nas będzie określenie miejsca stałego przesiadywania ptaków. Zwracamy także uwagę na najczęstsze kierunki przelotów i miejsca polowania. Najlepszymi terenami, gwarantującymi pojawienie się ptaków, są stawy rybne, szczególnie w okresie spuszczania z nich wody jesienią, kiedy to ryby w płytkiej wodzie stają się łatwym łupem. Innym miejscem są pierzowiska, a w okresie zimy oparzeliska skupiające ptactwo wodne. Mogą to być również pola będące żerowiskami gęsi, którym zazwyczaj towarzyszą bieliki. Jednak ze względu na rozległość pól oraz częste przemieszczanie się gęsi, miejsc takich nie polecam. Bieliki nie są „rannymi ptaszkami” i na łowiskach pojawiają się dopiero około godziny 10:00. Jak zwykle są wyjątki od reguły, choćby na noclegowiskach gęsi czy żurawi. Ptaki te wcześnie rozlatują się na żerowiska, stąd też bielik chcąc zastać swoje ofiary, w takich miejscach pojawia się wcześniej.

Naturalnym pokarmem bielików są ryby oraz ptactwo wodne, głównie łyski, kaczki i gęsi. Bieliki stosują różnorodne techniki łowieckie, z których najczęstsze jest tzw. polowanie z zasiadki. Drapieżnik zajmuje najpierw dogodne miejsce – czatownię, z której wypatruje zdobyczy. Czatownię przeważnie stanowią wysokie drzewa o niezbyt zwartej koronie i grubych konarach, często uschnięte, tak, aby gałęzie nie przesłaniały mu widoku i nie utrudniały lotu. I tu fotografujący mają pole do popisu. Znając miejsca stałego przebywania bielików warto ustawić w jego pobliżu swoje ukrycie. Mankamentem jednak może być zbyt duża wysokość drzewa, na którym siada drapieżnik. Powoduje to, że fotografowany obiekt będziemy mieć
zobacz powiększenie w galerii
Bielik i kruk © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/3200s, f/5.6, ISO 400.
pod zbyt dużym kątem i na tle nieba, często pochmurnego, co daje niezbyt ciekawy motyw. Rozwiązaniem w takim przypadku może okazać się postawienie odpowiednio grubego konaru, który nie będzie tak wysoki. Musimy go mocno wkopać, aby nie chwiał się pod ciężarem kilku kilogramowego ptaka. Czy jednak ptaki go zaakceptują? W dużej mierze zależy to od naszego wyboru miejsca. Aby bielik chętnie korzystał z przygotowanej przez nas czatowni, musimy pamiętać o kilku aspektach. Miejsce takie powinno znajdować się:

- w spokojnej okolicy, takiej aby nic nie płoszyło ptaków,

- jak najbliżej zbiornika wodnego z dobrym polem widzenia na zbiornik,

- w pobliżu zakrzaczeń lub trzcin, przy których moglibyśmy zbudować ukrycie. W przypadku braku takowych, musimy sami naznosić gałęzie lub powbijać w ziemię młode drzewka, aby nasze ukrycie nie stało w zupełnie otwartym terenie.

Ponadto w odległości kilkuset metrów nie powinno być innych miejsc (np. wysokich drzew), których bielik mógłby używać jako czatowni i omijać naszą. Dobrze jest również przygotować odpowiednio wcześnie ukrycie dla siebie. W ten sposób ptak będzie miał czas na zaakceptowanie nowego elementu w otoczeniu. Najlepiej, aby był on jak najbardziej zbliżony do naturalnego. W tym celu stelaż można wykonać z grubszych
© Bogusław Kotlarz
zobacz powiększenie w galerii
Bielik
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/500s, f/13, ISO 800.
gałęzi, a następnie okryć go drobniejszymi gałązkami z liśćmi. Bardzo dobre są gałęzie świerkowe, które maskują dokładnie i długo. Można też wykorzystać zeschłe trawy lub słomę, ale wiatr łatwo je rozwiewa i mogą wówczas przysłonić obiektyw. Ukrycie powinno być na tyle duże, aby nie ograniczało nam swobody ruchu. Przez długi czas byłem zwolennikiem jak najmniejszych czatowni, jak najmniej zauważalnych przez ptaki. Jednak wielogodzinne przebywanie w nich, w niewygodnej pozycji ograniczającej ruch, bez możliwości dokładnego śledzenia całego planu zdjęciowego, było powodem wielu moich porażek. Często bowiem poruszałem całą czatownią powodując płoszenie ptaków. Do obserwacji miałem tylko niewielki otwór w przedniej ściance, co znacznie ograniczało pole widzenia, a tym samym umykały mi dogodne sytuacje do zrobienia zdjęcia. Wielkość ukrycia nie odgrywa istotnej roli, tylko sposób jego zamaskowania. W przedniej ściance, można pozostawić bez obawy duży otwór o średnicy nawet 0,5 metra na obiektyw aparatu i wgląd na otoczenie. Oczywiście należy wówczas zasłonić go czarnym prześwitującym materiałem (np. tiulem), który umożliwi nam obserwację, a ptakom ją ograniczy. W takim przypadku nie może prześwitywać tył naszej czatowni, aby ptak nie widział naszej
zobacz powiększenie w galerii
Czatownia © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 28-80mm f/3.5-5.6 IV, 1/2000s, f/5.6, ISO 400.
sylwetki. Gdy nie używamy namiotu z materiału, najlepiej rozwiesić na tylnej ściance czatowni kawałek materiału maskującego. Równie szczelny powinien być sufit, gdyż ptaki często krążą i bacznie obserwują z góry. Bardzo ważne przy fotografowaniu bielików jest dobre zamaskowanie obiektywu i nie wysuwanie go zbytnio przed przednią ściankę czatowni. Ja z reguły podwieszam namiot z materiału we wnętrzu naturalnej czatowni. Zapewnia to szczelność takiej konstrukcji, a także chroni od wiatru i zimna, co nie jest bez znaczenia podczas kilkugodzinnego siedzenia.

W tak przygotowanym miejscu możemy fotografować bieliki zarówno siedzące, jak i nalatujące oraz zrywające się z konara. Niekiedy mogą się pojawić dwa osobniki, które będą walczyć. Może usiąść nam też ptak po udanym polowaniu ze zdobyczą. Warto pamiętać przy wyborze miejsca, abyśmy mieli również możliwość skierowania obiektywu na zbiornik wodny. W przypadku niewielkich zbiorników mamy szansę sfotografowania bielika podczas ataku na rybę lub ptactwo wodne. Na dużych zbiornikach ze względu na ich rozległość, szanse są znikome. Przedstawiona metoda fotografowania bielików jest jednak trudna i dalece niepewna.

Drugi sposób jest znacznie łatwiejszy i najczęściej stosowany przez fotografików. Oparty jest
zobacz powiększenie w galerii
Bieliki © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/500s, f/16, ISO 800.
na „upodobaniu” bielików do padliny. Padlina jest bardzo istotnym źródłem pożywienia bielików, które chętnie zjadają wszystkie martwe zwierzęta jakie znajdą w łowisku. Mogą to być zarówno ssaki, ptaki jak i ryby. Najczęściej nie dysponujemy padłym dzikim zwierzęciem, które byłoby najbardziej naturalne. Stosujemy wówczas kawałki dostępnego w danym momencie mięsa, patrochy, ryby itp. Zasadą jest, aby wykładany pokarm był w jednym dużym kawałku, przez co unikniemy przenoszenia go przez ptaki w inne miejsca, a także szybkiego spożycia go przez stado kruków. Szczególnie chętnie z padliny korzystają ptaki młodociane, a dorosłe - w okresie zimy. Jak zwykle w przyrodzie bywa, nie jest to jednak regułą i obserwowałem już w sierpniu żerujące na padlinie dorosłe ptaki.

To upodobanie bielików możemy wykorzystać do ich fotografowania. Sprawa wydaje się banalna, ale tylko na pozór. W tym przypadku, to my decydujemy o miejscu do którego ma przylecieć ptak, wykładając tam pokarm. Możemy wybrać dogodny dla siebie plener, pamiętając aby był w rejonie małej penetracji przez człowieka. Dobrze, aby tło stanowiła np. ściana lasu w pewnym oddaleniu, która na zdjęciu będzie rozmyta. Ułatwi to nam również właściwą ekspozycję naświetlenia w porównaniu z tłem nieba. Można
zobacz powiększenie w galerii
Bielik i kruk © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/2500s, f/5.6, ISO 400.
poustawiać także różne kłody (nie więcej niż 2-3), na które bieliki mogą siadać. Powinny one jednak znajdować się z boku kadru lub w pewnym oddaleniu, tak aby nie przeszkadzały przy fotografowaniu ptaków w locie. Padlinę wykładamy w terenie otwartym aby ptaki miały możliwość swobodnego dolotu i nie bały się bliskości krzaków czy trzcin, w których mógłby się czaić lis. Nam natomiast nic nie zasłoni obiektu fotografowania. Odległość wyłożonej padliny od naszego ukrycia uzależniona jest oczywiście od stosowanych obiektywów, jednak nie może być zbyt bliska ze względu na płochliwość ptaków oraz ich znaczną wielkość (rozpiętość skrzydeł to około 2,5 m). W zasadzie nie stosuje się wymiany obiektywów w czasie fotografowania orłów ze względu na możliwość ich spłoszenia. Dla obiektywów 400 do 600 mm optymalna odległość to 25-30 m. Możliwe jest wówczas fotografowanie ptaków w locie oraz walk między nimi, bez obawy, że nie zmieszczą się w kadrze. Osobiście mam tendencję do wykładania pokarmu zbyt blisko, czego konsekwencją jest „ucinanie” skrzydeł na fotografii. Moje pierwsze zdjęcia bielików wykonywałem z odległości 8 m, na padłym w sposób naturalny jeleniu. Z tej odległości mogłem fotografować tylko ptaki siedzące, a sceny walk uchwyciłem tylko
zobacz powiększenie w galerii
Bielik i kruk © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/2000s, f/5.6, ISO 400.
fragmentarycznie. Tak bliskie wówczas ustawienie czatowni było uwarunkowane charakterem terenu – otwarte, rozległe łąki. Ptaki przylatywały do padliny już od dwóch dni i dlatego nie podjąłem ryzyka przenoszenia jej w inne miejsce, które by mi odpowiadało. Ukrycie postawiłem w rowie, przez co tylko nieznacznie wystawało nad poziom ziemi. W tym przypadku wykorzystałem pewne już miejsce, do którego przylatywały cztery bieliki. Można takie miejsca stworzyć poprzez regularne wykładanie pokarmu. Gdy ptaki je zaakceptują, z większą ufnością będą przylatywać. Wielu fotografujących bieliki stosuje zasadę wcześniejszej budowy ukrycia. Zapewne ptaki oswajają się z widokiem nowego obiektu. Może to niektórych zdziwić, ale stały punkt fotograficzny może się stać też porażką w naszych zmaganiach. Stanie się tak wówczas, gdy bielik raz nabierze podejrzeń (zobaczy nas wchodzących lub wychodzących z ukrycia, wystraszy go ruch obiektywu itp.) i miejsce to będzie kojarzył z niebezpieczeństwem. Postawienie natomiast czatowni w nowym miejscu i przystąpienie od razu do fotografowania, może przynieść zadawalające efekty, jak przypadek opisany wcześniej. Tak więc należy próbować różnych sposobów. Znacznie ważniejsze jest aby ptaki nie widziały nas wchodzących do czatowni.
zobacz powiększenie w galerii
Bieliki © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/1000s, f/5.6, ISO 400.
Odprowadzanie przez drugą osobę w obecności bielika nie zawsze daje dobre rezultaty. Jeśli jest to teren, w którym człowieka widuje często np. stawy hodowlane, wówczas spłoszony ptak najczęściej powraca. Inaczej ma się rzecz w miejscu odludnym. Tam pojawienie się człowieka skutecznie przepłasza ptaka często na cały dzień. Jeśli zatem zamierzamy fotografować ptaki w takich miejscach, a zazwyczaj takie wybieramy, musimy zasiąść w czatowni o świcie, a najlepiej jeszcze o zmroku. Po co tak wcześnie, może zadać ktoś pytanie? Wspominałem przecież, że bieliki nie należą do ptaków rozpoczynających wcześnie dzień. Tak też jest, czynimy to jednak w tym wypadku nie ze względu na bieliki, ale kruki, które dla odmiany penetrują teren jeszcze przed wschodem słońca. Zachodzi tu bowiem bardzo ścisły związek kruka i bielika, w którym to, te dwa gatunki doskonale się rozumieją Obydwa gatunki żywią się padliną, którą najszybciej wypatrują kruki i jako pierwsze zjawiają się przy niej. Dla nas jest to dobry znak, gdyż kruki są równie podejrzliwe, a niekiedy może nawet bardziej niż bieliki. Żerowanie zatem kruków daje poczucie bezpieczeństwa orłom, które często zjawiają się zaraz po nich. Niestety znów nie jest to regułą. Bieliki niekiedy, bez wyraźnych i nie
zobacz powiększenie w galerii
Bieliki © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/1250s, f/5.6, ISO 400.
zrozumiałych dla nas przyczyn nie zbliżają się. Godzinami siedzą na pobliskich drzewach, zmieniając je od czasu do czasu i bacznie się przyglądając. Z moich obserwacji wynika, iż duża liczba żerujących kruków (kilkanaście), może skutecznie odstraszać orły. Idealną sytuacją wydaje się obecność tylko dwóch żerujących kruków (niestety jest to coraz rzadsze zjawisko). Bielika upewnia to o braku zagrożenia, a jednocześnie nie powoduje odstraszania przez kruki. Obydwie sytuacje zdarzyły mi się już kilkakrotnie.

Bardzo ważną rzeczą jest, aby ptaki zaakceptowały nasz wystający z ukrycia obiektyw. To duże oko powoduje u nich niepewność i długo wpatrują się w jego kierunku. Dobrze jest obiektyw zamaskować materiałem (szczególnie białe obiektywy) i na początku jak najmniej wysuwać go z ukrycia na zewnątrz. Z biegiem czasu, gdy ptaki zaakceptują ten dziwny twór, nie będą zwracać na niego uwagi i wówczas możemy w sposób dowolny nim manewrować nie powodując ich płoszenia. Znacznie bardziej czujne pod tym względem są kruki i potrafią się płoszyć, gdy tylko poruszymy energiczniej obiektywem. Bieliki natomiast jak już raz zaufają, to czują się bezpieczne. Szczególnie dotyczy to ptaków młodych, które potrafią siadać pod samą czatownią (najbliżej mnie usiadł bielik
zobacz powiększenie w galerii
Bielik © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/3200s, f/5.6, ISO 400.
w odległości zaledwie 2,5m). Niektóre siadają tyłem do nas, co jest dowodem ich 100 % poczucia bezpieczeństwa. Miałem też przypadki, w których bieliki przylatywały do żerowiska, natomiast kruki wyraźnie się czegoś obawiały. Analizując wszystkie te zdarzenia, trudno sformułować jednoznaczny wniosek. Myślę, że zachowania bielików są bardzo złożone i nie podlegają uogólnieniom.

Pozostaje jeszcze kwestia okresu fotografowania i pogody. Optymalnym czasem wykonywania zdjęć przy użyciu padliny jest okres zimowy, w którym występuje niedobór pożywienia naturalnego. Bieliki wówczas znacznie chętniej korzystają z pokarmu zastępczego, co zwiększa szansę naszego sukcesu. Szczególnie gdy utrzymują się silne mrozy powodujące zamarzanie wielu zbiorników wodnych. Ptactwo wodne gromadzi się wówczas na oparzeliskach, a przy nich zjawiają się bieliki. Oparzeliska najczęściej nie zajmują dużej powierzchni, co ułatwia nam ustawienie czatowni w dogodnym miejscu. Pogoda ma także wpływ na aktywność ptaków. Szczególnie uwidacznia się to przy gwałtownych zmianach pogodowych takich jak: nagłe opady śniegu, fala mrozów po okresie ciepłym, pogoda wyżowa po długotrwałych opadach deszczu. Z moich obserwacji wynika, że te zmiany wpływają na zwiększoną aktywność bielików w porównaniu
© Bogusław Kotlarz
zobacz powiększenie w galerii
Bielik
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/2500s, f/5.6, ISO 400.
z okresami jednostajnymi. Pamiętajmy też, że bielik nie musi codziennie jeść i dlatego w czasie złej pogody, ze względów oszczędnościowo-energetycznych, jego aktywność jest znacznie mniejsza.

Na zakończenie, kilka słów o stosowanym sprzęcie i parametrach. Przy fotografowaniu bielików najbardziej przydają się obiektywy o bardzo długich ogniskowych (500-600 mm). Umożliwia to fotografowanie z większej odległości, co w przypadku bielika jest bardzo pożądane. Dobrym rozwiązaniem jest stosowanie obiektywu o ogniskowej 300 mm z telekonwerterem. Gdy bielik siądzie bardzo blisko, taki zestaw umożliwia skrócenie ogniskowej przez odkręcenie tylko konwertera, a nie wymiany całego obiektywu. Wymiana obiektywu spowodowałoby najprawdopodobniej spłoszenie ptaka. W przypadku posiadania dwóch korpusów aparatów cyfrowych (pełnoklatkowego i niepełnoklatkowego), zmieniając je możemy również uzyskać oczekiwany efekt. Przede wszystkim jednak musimy bardzo dobrze poznać swój aparat i nauczyć się ustawiania odpowiednio parametrów, aby nasz cały czas poświęcony w przygotowanie czatowni i wielogodzinne siedzenie w niej, nie poszedł na marne przez błędy techniczne. Inaczej będzie sprawa wyglądać przy wykonywaniu statycznych portretów, a inaczej przy fotografowaniu scen
zobacz powiększenie w galerii
Bielik i kruk © Bogusław Kotlarz
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/2500s, f/5.6, ISO 400.
dynamicznych. W pierwszym przypadku nie zależy nam tak bardzo na krótkich migawkach, możemy zwiększyć zatem przesłonę, aby uzyskać większą głębię ostrości. Cały ptak stojący przodem do nas lub pod ukosem będzie wówczas ostry. Możemy również fotografować bez obawy w gorszych warunkach naświetlania. W przypadku scen statycznych mamy czas na odpowiednie kadrowanie, możemy przejść do trybu pojedynczego autofokusa (One shot). W drugim przypadku sprawa jest znacznie trudniejsza. Dobre zdjęcia dynamiczne możemy w zasadzie zrobić tylko w dobrych warunkach naświetlenia, w przypadku złych warunków lepiej się nie nastawiać na tego typu zdjęcia. Najważniejszą rzeczą będzie uzyskanie jak najkrótszych czasów migawki (najlepiej poniżej 1/1000). W aparatach cyfrowych można to uzyskiwać do pewnych granic podnosząc czułość (np. do 800 ASA).
© Bogusław Kotlarz
zobacz powiększenie w galerii
Bielik
Korpus Canon EOS 30D, obiektyw Canon EF 400mm f/5.6L USM, 1/1600s, f/5.6, ISO 400.
Ustawiamy seryjny tryb wyzwalania migawki (im większa szybkość wykonywania zdjęć tym lepiej) i ciągły autofokus (Ai servo). Pomiaru ostrości dokonuję punktem środkowym ze względu na jego szybszą pracę. Przy wyborze trybu ekspozycji najczęściej skłaniamy się do preselekcji przesłony (Av), ustawiając jak najmniejszą jej wartość. W przypadku fotografowania na tle jasnego nieba dobrze jest przejść na tryb M (manual). Sposób fotografowania w tym trybie został dokładnie opisany przez autora serwisu foto-ptaki.pl.

Mimo, iż bielik nie należy do ptaków zbyt szybko poruszających się, to fotografując go np. podczas walki czy gonitw, będziemy mieć spore problemy z utrzymaniem go w kadrze. W tym przypadku ważny staje się statyw z dobrą głowicą. Problemy też będzie miał autofokus, który może niekiedy długo szukać punktu ostrości. Warto wówczas puścić na chwilę spust i nacisnąć go ponownie. Najczęściej po tym zabiegu, ostrość ustawia się od razu.

Przy fotografowaniu w niskich temperaturach lub podczas zamglenia, możemy mieć problem z zaparowywaniem przedniej soczewki obiektywu. Szczególnie obiektywy o dużych średnicach mają taką przypadłość. Problem jest duży, gdyż każde zdejmowanie obiektywu pociąga za sobą niebezpieczeństwo płoszenia ptaków. W takich przypadkach można używać specjalnych podgrzewaczy do obiektywów.

Nagrodą w tej edycji konkursu był komputer graficzny Progress.
komputer graficzny Progress
Stosując się do powyższych zaleceń w znacznym stopniu zwiększymy szansę na udane zdjęcie. Gwarancji jednak nie będziemy mieć nigdy i to chyba jest najbardziej emocjonujące. Im więcej zadamy sobie trudu, tym większą odczujemy satysfakcję. Nawet gdy zdjęcia nam nie wyjdą, zostają jeszcze wspaniałe wspomnienia z chwil spędzonych z naszym herbowym ptakiem i nadzieja na kolejny raz.







zobacz również:
zdjęcia autora, które wygrały w V edycji konkursu Fotografujemy ptaki.
Autoprezentacja autora



Bogusław Kotlarz
e-mail: Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Bogusław Kotlarz
fot. z archiwum autora.
Minęło już ponad ćwierć wieku odkąd zacząłem interesować się ptakami. Początkowo jeździłem tylko w najciekawsze miejsca, gdzie można było zobaczyć wiele gatunków. Były to głównie stawy rybne w dolinie Noteci. Stopniowo jednak moje wyjazdy nabierały jakiegoś większego sensu, niż tylko podziwianie ptaków. Zacząłem angażować się w wiele akcji monitorowania awifauny o zasięgu regionalnym, ogólnopolskim a także europejskim. Były to między innymi zimowe liczenia ptaków, liczenia bociana białego, jesienne liczenia gęsi i wiele innych. Zbierałem też informacje do atlasów ornitologicznych i monografii faunistycznych. Ucząc się jeszcze w szkole średniej, każde wakacje spędzałem na obozach ornitologicznych, głównie obrączkarskich, organizowanych w różnych rejonach Polski. Największym wówczas sentymentem darzyłem ptaki siewkowate, które zresztą do dnia dzisiejszego bardzo lubię.

Z biegiem lat coraz bardziej fascynować mnie zaczęła inna grupa ptaków – drapieżne. Przygoda z nimi zaczęła się w okresie studiów, gdy wstąpiłem do organizacji pozarządowej – Komitetu Ochrony Orłów. Początkowo moje zaangażowanie było niewielkie, ograniczające się do kontrolowania kilku stanowisk drapieżników objętych ochroną strefową. Od 1997 roku, kiedy to zostałem Koordynatorem Regionalnym na Pomorze Środkowe KOO, zacząłem bardziej aktywnie działać, biorąc czynny udział w wielu projektach prowadzonych przez tę organizację. Największy i główny projekt to „Ochrona orłów i innych rzadkich gatunków ptaków drapieżnych w Polsce”. Ponadto wyszukiwałem nowe rewiry lęgowe ptaków drapieżnych, wyznaczałem strefy ochronne wokół gniazd, brałem udział przy budowie sztucznych gniazd, prowadziłem warsztaty i szkolenia dla leśników i nauczycieli. Działania Komitetu Ochrony Orłów w znacznym stopniu przyczyniły się do odbudowy wielu populacji ptaków drapieżnych i w większości przypadków do zwiększenia ich liczebności. Dobrym tego przykładem jest bielik, który nie jest już tak rzadki w naszym kraju jak niegdyś.

I to właśnie on szczególnie mnie zafascynował. Chciałem pozostawić jakiś namacalny ślad swoich obserwacji, a fotografia chyba najlepiej to oddaje. Gatunkowi temu poświęciłem najwięcej czasu. Trudno mi zliczyć, ale z pewnością jest to kilkaset godzin spędzonych w czatowni w różnych miejscach. Dlatego też zdecydowałem się napisać artykuł właśnie o bieliku i podzielić się swoimi doświadczeniami z wszystkimi odwiedzającymi tę stronę internetową. Nabyte przez wiele lat doświadczenie terenowe ułatwia mi teraz fotografowanie ptaków. Chcę podkreślić znaczenie dobrej znajomości zachowania ptaków i ich siedlisk. Ci, którzy idą od razu na głęboką wodę, chcąc fotografować gatunki „trudne” bez dogłębnej ich znajomości, mogą napotkać wiele trudności i rozczarowań, a dla ptaków mogą być zagrożeniem. Dlatego zachęcam wszystkich, aby przed podjęciem próby fotografowania, wnikliwie zapoznali się z fachową literaturą, a później sami bacznie prowadzili obserwacje.

Fotografia, szczególnie przyrodnicza, jest taką dziedziną, którą zawsze można doskonalić i mimo szybkostrzelnych aparatów - nie ma dwóch identycznych zdjęć.


zobacz również:
zdjęcia autora, które wygrały w V edycji konkursu Fotografujemy ptaki.
Autoprezentacja autora
 

Konkursy:
Informacje o konkursach

Fotografujemy ptaki:
Regulamin konkursu

Laureaci:

- edycja XVIII (XII 2011) - Karolina Myroniuk
Karolina Myroniuk
- edycja XVII (X 2011) - Jacek Drozda
drozda_jacek_211_bw_30
- edycja XVI (IV 2011) - Miłosz Kowalewski
Miłosz Kowalewski
- edycja XV (XII 2010) - Tomasz Skorupka
- edycja XIV (X 2010) - Marcin Łukawski
- edycja XIII (II 2010) - Mariusz Pomaski
- edycja XII (XII 2009) - Krzysztof Stępień
- edycja XI (X 2009) - Marcin Nawrocki
- edycja X (VI 2009) - Mariusz Pawelec
- edycja IX (IV 2009) - Grzegorz Sawko
- edycja VIII (II 2009) - Leszek Lubicki
- edycja VII (XII 2008) - Michał Piekarski
- edycja VI (X 2008) - Piotr Mączyński
- edycja V (VIII 2008) - Bogusław Kotlarz
- edycja IV (VI 2008) - Mariusz Pawelec
- edycja III (III 2008) - Maciej Rębiś
- edycja II (II 2008) - Waldemar Krasowski
- edycja I (XII 2007) - Paweł Wacławik



Jak fotografować...
Regulamin konkursu

Laureaci:
- edycja XII (XII 2011) - Hubert Gajda
- edycja XI (IV 2011) - Zbigniew Maćko
- edycja X (XII 2010) - Zbigniew Maćko
- edycja VIII (VI 2010) - Zbigniew Maćko
- edycja VII (IX 2009) - Zbigniew Maćko
Jak fotografować wilgi

- edycja IX (X 2010) - Maciej Szymański
Jak fotografować jerzyki

- edycja VI (VI 2009) - Grzegorz Sawko
Jak fotografować dudki

- edycja V (IV 2009) - Piotr Dombrowski
- edycja IV (II 2009) - Zbigniew Maćko
- edycja III (XII 2008) - Bogusław Kotlarz
- edycja II (VIII 2008) - Waldemar Krasowski
- edycja I (VI 2008) - Kazimierz Pańszczyk



Fotorewiry

Laureaci:
- edycja II (XII 2011) - Karolina Myroniuk
- edycja I (XII 2010) - Ryszard Jasiński



Nagrody dla aktywnych użytkowników:
Album Wojciecha Misiukiewicza "Czapla. Siwa eminencja." - Tomasz Rusinek.
Książka Tadeusza Kłosowskiego "Co w dziczy kwiczy" - Edyta Kotik.
Książka Jana Walencika "Smak białowieskiego miodu" - Michał Kasprowicz.
Przewodnik "Ptasie ostoje": Aleksander Wiluś, Norbert Siegmund, Arkadiusz Makowski.
Książka Grzegorza i Tomasza Kłosowskich "Fotografujemy ptaki" - Jacek Adamczak, Andrzej Pietruszczak, Przemek Skwiercz, Karol Woźniakowski.
Album Grzegorza i Tomasza Kłosowskich "Biebrza. Sześć pór roku" - Olgierd Nowakowski, Piotr Dziełakowski, Katarzyna Gubrynowicz.
Album fotograficzny "Nasze Ptaki" wyd. Zagroda) - Robert Cichocki, Jolanta Lipska, Andrzej Cyganowski, Piotr Dombrowski, Krystian Jainta.
Poziomica fotograficzna Hama - Leszek Lubicki.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif