• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Jak fotografować ptaki arrow Duchy tajgi (jak fotografować puszczyka mszarnego)
 

Sonda

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najważniejsze znaczenie? (1)


 

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najważniejsze znaczenie? (2)


 

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najmniejsze znaczenie? (1)


 

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najmniejsze znaczenie? (2)


 

Duchy tajgi (jak fotografować puszczyka mszarnego) Email
Autor: Mateusz Kowalski   
Puszczyk mszarny
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa © Mateusz Kowalski
Korpus Canon EOS 1D Mark II, obiektyw Canon EF 300mm f/2.8L IS USM, 1/2500s, f/4.0, 1/3EV, ISO 400
Spośród całego ptasiego rodu zawsze największy afekt wywoływały u mnie sowy. Od najmłodszych lat uważałem je za istoty po prostu fascynujące. Już to przez ich tajemniczy, nocny żywot, intrygujący antropomorficzny wygląd, czy niesamowite, często mrożące krew w żyłach, odgłosy jakie wydają. Kiedy zainteresowałem się fotografią przyrodniczą i opanowałem jej tajniki na tyle, by wiedzieć który koniec obiektywu przykręcić do aparatu właśnie fotografowanie sów stało się moim największym marzeniem.

Niestety, jak nietrudno się domyślić, właśnie te cechy sów, które pobudziły moje zainteresowanie, powodowały fiasko większości fotograficznych łowów. Sfotografowanie czegokolwiek w absolutnej ciemności nocy wymaga przecież potężnych lamp błyskowych i ton innego sprzętu, który dodatkowo trzeba zabrać gdzieś w środek głuszy. Na takie przedsięwzięcia nie byłem naturalnie w stanie się zdobyć. Pierwsze poważne zdjęcia sów powstały wiele lat później, gdy było mi dane spotkać się z tymi fascynującymi ptakami w świetle dnia...

Puszczyk mszarny
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa © Mateusz Kowalski
Korpus Canon EOS 1D Mark II, obiektyw Canon EF 300mm f/2.8L IS USM, 1/1600s, f/4.0, 1/3EV, ISO 400
Kończył się szósty dzień poszukiwań, siedziałem na siedzeniu pasażera w potężnym acz leciwym terenowym Land Roverze. Koło mnie kurczowo ściskał kierownicę mój fiński przyjaciel i przewodnik Jari Peltomaki, walcząc z całych sił by utrzymać samochód na ośnieżonej drodze. Do Finlandii przyjechałem w poszukiwaniu puszczyka mszarnego - pokaźnych rozmiarów sowy, wielkości mniej więcej puchacza lecz znacznie od niego "delikatniejszej" i lżejszej budowy. Jest to bardzo pięknie upierzony ptak w kolorze popielato- szarym. Ma też wielką, płaską "twarz" w nadętym nieco żargonie ornitologów zwaną "szlarą", która nadaje tej sowie wygląd stale czymś bezbrzeżnie zdziwionej. Nie ma ona oczywiście zastosowania estetycznego, przynajmniej nie tylko. Działa jak radar wychwytujący dźwięk i pozwalający sowie usłyszeć mysz przez ponad pół metrową warstwę śniegu. I to naprawdę ze znacznej odległości. Co ciekawe puszczyk mszarny jest jedną z kilku gatunków sów polujących także w dzień. Mój przyjaciel wielokrotnie widywał je na polach w okolicach miejscowości w której mieszkał. I ten właśnie fakt z życia owej sowy wzbudzał moje największe nadzieje.

Puszczyk mszarny
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa © Mateusz Kowalski
brak parametrów wykonania zdjęcia
Tym niemniej, mimo imponujących rozmiarów, bezwzględnie rzucającej się w oczy aparycji i budzących nadzieje zwyczajów tego ptaka przez bite pięć dni nie widzieliśmy nawet jego śladu. Sowy te nie boją się ludzi, ale w zamian za to ich ubarwienie pozwala im się prawie całkowicie zlać z tłem zimowej tajgi. Do tego nigdy nie siadają w widocznych miejscach, jak na przykład na czubkach drzew. Zawsze lokują się mniej więcej w połowie wysokości drzewa, co dodatkowo utrudnia obserwację. Jedynym wyjściem jest zatem robić dziesiątki kilometrów samochodem po leśnych lub polnych drogach i wypatrywać. A każdy sęk, każda uschnięta gałąź, natychmiast zaczyna przypominać sowę. Po pięciu dniach zaczęliśmy oboje zdradzać objawy lekkiej paranoi. Nie byliśmy sami w naszych wędrówkach. Wielokrotnie wdzieliśmy stadka śpiących kuropatw, zakopanych w śniegu lub cietrzewi siedzących niczym okrągłe bombki na rachitycznych brzózkach. Raz nawet nasz samochód wypłoszył z przydrożnego rowu potężnego głuszca. Sowy natomiast nasze wysiłki wciąż miały gdzieś.

Puszczyk mszarny
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa © Mateusz Kowalski
Korpus Canon EOS 1D Mark II, obiektyw Canon EF 300mm f/2.8L IS USM, 1/2000s, f/4.0, 1/3EV, ISO 400
Była godzina 15 a mrok w Finlandii zapada szybko... Pozostała nam może godzina światła, może półtorej. I wtedy nastąpił przełom. Na sośnie jakieś dziesięć metrów przed nami dostrzegliśmy wreszcie upragniony kształt sowy. Mieliśmy szczęście, popielate upierzenie ptaka było lepiej widoczne na ciemno- zielonym tle. Jak już wspomniałem sowy te całkowicie ignorują ludzi, mogliśmy zatem bez obaw wyjść z samochodu, przygotować aparaty i zastanowić się co dalej.

Na przywabienie sowy fińscy fotografowie wymyślili wiele sposobów. Najprostszy zapewne i dosyć zabawny polega na przywiązaniu myszokształtnego obiektu do żyłki wędkarskiej. Za pomocą wędki można wyrzucić go całkiem daleko a potem ściągać do siebie kołowrotkiem. Sowa powinna podążyć za potencjalną ofiarą. Innym, znacznie lepszym sposobem, jest umieszczenie żywej myszy pod szklanym kloszem widocznym dla ptaka oraz w dogodnym miejscu do zdjęć. Sowa szybko da się zwabić i zacznie krążyć w pobliżu przynęty.
Puszczyk mszarny
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa © Mateusz Kowalski
Korpus Canon EOS 1D Mark II, obiektyw Canon EF 300mm f/2.8L IS USM, 1/800s, f/2.8, 1 1/3EV, ISO 500
Ten sposób udało nam się wielokrotnie i z powodzeniem zastosować podczas spotkań z puszczykiem mszarnym. W podobny sposób można próbować wabić pustułki bądź myszołowy. Mój znajomy wspomniał, że często daje sowie myszkę do zjedzenia żeby zrekompensować jej straconą energię. Taka łatwa zdobycz to dla sowy prawdziwy skarb, który pomaga jej przetrwać srogą fińską zimę.

Tego dnia mieliśmy szczęście, puszczyka udało nam się zwabić na otwartą przestrzeń ośnieżonego pola. Światło odbijało się od śniegu jak od lustra, co pozwoliło nam na około 30 minut fotografowania. Ptak wykazywał żywe zainteresowanie żywą myszką przykrytą szklanym kloszem (sporą miską żaroodporną, którą mój znajomy podwędził małżonce z kuchni). Na szczęście jakiekolwiek ukrycie jest w przypadku tych sów zbędne, tak samo jak szczególnie długi obiektyw. Ptak siadał nie dalej jak 5 metrów od nas, ewidentnie traktując nas jako fragment krajobrazu. Oczywiście wszelkie gwałtowne ruchy jak i głośne dźwięki mogą zaniepokoić nawet ufnego puszczyka i takiego zachowania należy się wystrzegać, z resztą podobnie jak podczas fotografowania dowolnego innego gatunku ptaków.

Puszczyk mszarny
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa © Mateusz Kowalski
Korpus Canon EOS 1D Mark II, obiektyw Canon EF 300mm f/2.8L IS USM, 1/1000s, f/2.8, 1EV, ISO 500
„Odwaga” naszego modela pozwala na stosowanie szkieł krótkich, 300mm ogniskowej zupełnie wystarcza. Jednak znacznie ważniejsza jest jasność. Sam stosowałem obiektyw canona 300 2.8 L IS USM, mój przyjaciel canonowski zoom 70- 200 również o jasności 2.8. Tylko dzięki temu udało nam się uzyskiwać odpowiednie migawki przy zdecydowanie trudnych warunkach świetlnych.

Puszczyk nie jest ptakiem wybitnie szybkim, ale też nie należy do najłatwiejszych do złapania w locie. Leci ze średnią prędkością tuż nad pokrywą śniegu, ma też często tendencję do nieoczekiwanego skręcania albo nawracania. Bo otrzymać ostre zdjęcie niezbędny jest czas naświetlania powyżej 1/500 sekundy. Dlatego poza jasnym „szybkim” szkłem wymarzonym sprzętem do takiej sesji jest również szybkie body cyfrowe
Puszczyk mszarny
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa © Mateusz Kowalski
Korpus Canon EOS 1D Mark II, obiektyw Canon EF 300mm f/2.8L IS USM, 1/1600s, f/4.0, 1/3EV, ISO 400
np. Canon EOS 1D Mark II. Takie rozwiązanie oferuje nam dodatkowo wybór wysokiej czułości (ja stosowałem zazwyczaj ISO 640 lub 500) Z własnego doświadczenia wiem, że trzeba zrobić przynajmniej 300 zdjęć tego ptaka w locie by wybrać zaledwie kilka udanych, co też przemawia na korzyść szybkiego body cyfrowego. Z tego samego względu nie można zapomnieć o zaopatrzeniu się w dużą ilość kart CF bądź rolek filmu.

Kolejnym problemem jest kwestia pomiaru światła. Lecący puszczyk będzie ciemną plamą na tle białego śniegu, co jest koszmarem dla naszego światłomierza. Ja do wszystkich moich zdjęć stosowałem pomiar światła matrycowy oraz korekcję ekspozycji +2/3, aby śnieg zachował białą barwę, a nie naświetlił się jako szary. Polecam na wszelki wypadek sprawdzanie poprawności ekspozycji na histogramie (jeżeli dysponujemy aparatem cyfrowym) i korygowanie jej na bieżąco już w terenie.

Puszczyk mszarny
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa © Mateusz Kowalski
Korpus Canon EOS 1D Mark II, obiektyw Canon EF 300mm f/2.8L IS USM, 1/2500s, f/2.8, ISO 400
Wróciliśmy w to miejsce jeszcze raz po kilku dniach, na szczęście sowa wciąż trzymała się tej okolicy. Postanowiliśmy wykorzystać fakt, że puszczyki mszarne nie boją się ludzi i podejść do nich z aparatem naprawdę blisko. Wymyśliłem sposób polegający na położeniu pod przykryciem białej płachty (nie wiedziałem czy puszczyk zbliży się do widocznego człowieka tak nieprzyzwoicie blisko), uzbrojony w szerokokątny obiektyw. Spod płachty wystawał sznurek ze sztuczną myszką na końcu. Poruszając sznurkiem pod ukryciem miałem nadzieję skusić sowę ruchami przynęty. Ku mojemu szczeremu zdziwieniu sowa siadła nie dalej niż pół metra przede mną całkowicie lekceważąc moją obecność. Dzięki temu udało mi się sfotografować tego ptaka w szerszym planie i zdobyć zdjęcie pokazujące środowisko puszczyków mszarnych, na którym mi bardzo zależało.

Puszczyk mszarny
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa © Mateusz Kowalski
Korpus Canon EOS 1D Mark II, obiektyw Canon EF 300mm f/2.8L IS USM, 1/640s, f/2.8, 1 1/3EV, ISO 500
Ten tydzień pogoni za nieuchwytnym puszczykiem mszarnym był w zasadzie moim ostatnim spotkaniem z tym niezwykłym gatunkiem. Należy pamiętać, że jest to gatunek zasadniczo leśny i wcale nie często zdarza się możliwość obserwowania go na otwartej przestrzeni, zwłaszcza w dzień. Jak wspominał mój przyjaciel taka „sowia zima” zdarza się raz na kilka lat i jest podobno uwarunkowana ilością małych gryzoni którymi puszczyki się żywią. Gdy zdarzy się tak, że brak ich już w lesie sowa może się zdecydować na polowanie na polach. Tak więc powodzenie takiej sesji jest rzeczą wielce niepewną i najlepiej jest ją poprzedzić konsultacją z jakimś lokalnym ornitologiem.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif